ceneo

czwartek, 10 października 2013

Bez smoczka da się żyć

Jest coraz lepiej :) Okazuje się, że bez smoczka da się żyć. W ciągu dnia zupełnie nie ma problemu. Z zasypianiem jest trudniej, dłużej to trwa, pomimo tego, że później dziecko kładzie się do łóżka, ale już nie ma takich płaczów i złości jak pierwszego wieczoru bez smoczusia. Myślę, że Wiki już zapomniała o nim. Nie chcę się zbyt szybko cieszyć, ale myślę, że osiągnęliśmy sukces w tej kwestii :)

7 komentarzy :

  1. Super, gratulacje. Wytrwajcie dalej

    OdpowiedzUsuń
  2. Problem oduczania od smoczka jest nam całkiem obcy, albowiem nasza Elwi jest "bezsmoczkowcem". Zupełnie ją nie interesował, najwyżej jako gryzak trochę, wypluwała. Zatem nie używała. A w ogóle nie jestem zwolenniczką "zatykania" dziecka smoczkiem, pociamkać przed snem- no dobra, ale na spacerze, podczas zabawy - po co?! Dziecko ma mówić, śpiewać, naśladować odgłosy itp, naprawdę bez smoczka przychodzi to łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. No to super :) Jeszcze chwila i smoka w ogóle będzie można wyrzucić ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się w pełni z Agnesto, a Wam gratuluję :)
    Tak jak już kiedyś pisałam - najczęściej takie "wielkie zmiany" są nawet trudniejsze dla rodziców niż malucha - on ma tyle wielkich zmian na co dzień, z którymi sobie radzi, że czasem tych ważnych dla nas nawet nie zauważy :)
    (tylko pełne odpieluchowanie jakoś mi wyszło poza ten schemat, niestety...)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że odwiedziłaś/eś mojego bloga :) jeszcze milej mi będzie jak zostawisz kilka słów komentarza :) Zapraszam do kolejnych odwiedzin :)