ceneo

czwartek, 8 maja 2014

Zakupy z dzieckiem

Jeszcze do niedawna lubiłam zakupy. Obecnie zaczynam unikać sklepów. Wczoraj weszłam do sklepu w zasadzie tylko majteczki ... 

zakupy z dzieckiem, Basia i pieniądze
Zdjęcie ilustracji z książeczki Basia i pieniądze


Jednak, żeby kupić te majteczki musiałabym się na chwilę zatrzymać przy regale, znaleźć odpowiedni rozmiar, już nie wspomnę o tym, że chciałabym może wybrać z wielu takie jakie będą nam się podobać. Tymczasem Wiki jak wchodzi do sklepu to dostaje szału. Takie wielkie przestrzenie są czymś co uwielbia. Zaraz rusza biegiem między regały sklepowe i chwila moment tracę ją z oczu. 

Już raz jeden mi się schowała w sklepie tak, że miałam przed oczami wizję jak to wyszła sama, lub z kimś ze sklepu ... Zresztą o tym już pisałam TU więc jak jesteście ciekawi to zajrzyjcie. Ja nie chcę sobie przypominać szczegółów. I tak na samą myśl o tym moje serce zaczyna walić mi gdzieś w głowie, a nie tam gdzie powinno. Tak więc wczoraj, jak nie mogłam doprosić się Wiktorii o chodzenie ze mną za rękę, po prostu wyszłam ze sklepu. Majtek nawet nie zlokalizowałam. 

Dziś zrobiłam drugie podejście do zakupów. Poszłyśmy do sklepu, w którym to poprzednio Wiki mi się zgubiła. Przed wejściem wytłumaczyłam małej, że może sobie biegać, ale co jakiś czas ma do mnie przyjść się zameldować i że nie może ze sklepu wychodzić. Weszłyśmy i oczywiście dziecko od razu ruszyło na zwiedzanie sklepu. A ja z duszą na ramieniu zaczęłam szukać tego co mi potrzebne było. Na szczęście Wiki faktycznie co jakiś czas meldowała się u mnie, a tak poza tym to ją słyszałam :) Jednak stres był olbrzymi i podejrzewam, że po raz kolejny sama z nią na zakupy wybiorę się pewnie dopiero wtedy, kiedy wyboru nie będę miała. 

Tęsknię za czasami kiedy to nosiłam ją w chuście :) Mogłam wtedy wszędzie iść, wszystko załatwić ... Cóż teraz to nawet w wózku sklepowym nie chce już jeździć. Jak idziemy na zakupy spożywcze, to staram się małą angażować w to co robimy. Wiki podaje mi, albo wrzuca do wózka poszczególne artykuły i dzięki temu nie ucieka, oczywiście do czasu, aż jej się znudzi. Niestety sposób ten zupełnie nie działa na nią w takich sklepach jak Smykoland czy Pepco :) tam ona idzie pobiegać :) 

Mamy, macie jakiś sposób na swoje pociechy? Co robicie, żeby nie zgubić dziecka, ale zrobić potrzebne zakupy? 

11 komentarzy :

  1. Ostatnio sąsiadka zapytała mnie dlaczego częściej wychodziłam z Milą gdy była całkiem malutka. Odpowiedź była prosta: było to mniej męczące :P Nie mam sposobu kochana. Jedynie zostawić ją w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) no tak, tylko z kim - to jest problem :)

      Usuń
  2. U nas jest to samo.
    Może z wyjątkiem kosza, bo Janek daje się do niego wsadzić (byle nie na siedzisko - wyłącznie w towarzystwie chleba, masła i warzyw - mrożonki osobno :P).
    Niektóre sklepy mają pewne "udogodnienia" - np. w Biedronce beztroski bieg J. spowalnia kosz, który trzeba ciągnąć, a w Pepco jest jedna półka z zabawkami, wiec wiadomo, gdzie go szukać i na pewno się nie zgubi..
    Ale i tak najbardziej lubię zakupy przez internet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko że ja nigdy nie lubiłam zakupów :P

      Usuń
    2. Widzisz, kosz owszem trochę spowalnia :) ale tylko trochę, półki z zabawkami w pepco nie są na tyle interesujące, żeby przy nich zatrzymać się nawet na 5 min :) Moje dziecko uwielbia przestrzenie i swobodne bieganie :) Ale internet owszem może być dobrym rozwiązaniem :)

      Usuń
  3. Ja zawsze gubię młodego :P Więc na ogół wolę go zostawić w domu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biorąc pod uwagę wiek Twojego syna, zaczynam mieć obawy, że w przyszłości u mnie wcale się nie polepszy :) a taką miałam nadzieję :)

      Usuń
  4. Nie mam sposobu, ale chętnie poczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytaj czytaj :) będziesz wiedziała, co kiedyś w przyszłości Cię czeka :)

      Usuń
  5. Ja jak tylko wchodzę z Emi do sklepu (czy jakiegokolwiek pomieszczenia) to jest 'Nieeeee! Dada! Dada!' ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha Emi zdecydowanie woli spacery po dworzu :) Wiki też lubi i też zazwyczaj ma takie tempo, że muszę uważać, żeby jej nie zgubić, choć ostatnio częściej już chodzi ze mną za rękę :)

      Usuń

Bardzo mi miło, że odwiedziłaś/eś mojego bloga :) jeszcze milej mi będzie jak zostawisz kilka słów komentarza :) Zapraszam do kolejnych odwiedzin :)