ceneo

środa, 29 lutego 2012

Porządki w zdjeciach rozpoczęte :)

Dziś odpuściłam sobie sprzątanie, zostawiłam stertę brudnych naczyń na wieczór i wzięłam się do przeglądania zdjęć :) 

Szczerze powiedziawszy ... porażka. Bałagan totalny!!!

Masa zdjęć, z różnych aparatów (bo to siostrze jednej, to drugiej zgrywało się) i z różnych telefonów. Oczywiście daty w aparatach nie ustawione i zdjęcia z 2010 roku wylądowały w 2007 itd. Pomieszały się z tymi, które faktycznie w tym roku zostały zrobione.
Po kilkanaście prawie takich samych ujęć - bo przecież jak nie ogranicza nas ilość klatek filmu to można pstrykać do woli.
Niezliczona ilość zdjęć, które tak sobie zostały zrobione - a to kapeć, a to klamka ... - nie wspominając już o tych rozmazanych ...
uffff dobrze, że zaległości w porządkach dotyczą tylko jakichś 3-4 lat. 

Zaczęłam od wybierania zdjęć nadających się do wywołania (właściwie to teraz się wywołuje? czy drukuje?) Już trochę przejżałam i trochę wybrałam :) Muszę zacząć rozglądać się za jakąś promocją u fotografa :) Jak już weselekcjonuje foty do albumów, to jeszcze raz przejżę zdjęcia (przynajmniej tak planuję) i pousuwam z dysku wszystkie brzydkie, rozmazane, niepotrzebne i niechciane ... 

***

Wrzucam kilka kwiatków, żeby wiosenniej się zrobiło i foteczkę robioną jakimś starym telefonem - TRUSKAWKI :) W tym wypadku nie jest ważna jakość :) bo ta fotka przedstawia to, za czym tęsknię :) 

Przypomniała mi się historia z mojego dzieciństwa :)
Pochodzę ze wsi, więc odkąd tylko zaczęłam chodzić, towarzyszyłam rodzicom na polu.  Mając jakieś może 2 latka, zaczęłam łakomie zerkać na truskawki. Mama widząc to, zaczęła mi tłumaczyć, że truskawek nie wolno jeszcze zrywać, bo są zielone i można się nimi zatruć ...  Zawsze grzecznym dzieckiem byłam, więc usłuchałam mamy i truskawki nie zerwałam. Kucnęłam przy krzaczku, nachyliłam się, i UGRYZŁAM zieloną truskawkę :)


poniedziałek, 27 lutego 2012

Zdjęcia

Jak zazwyczaj w niedzielę również i wczoraj byliśmy u moich rodziców. Gdy Wiki przysnęła, Tata z moim Mężem wylądowali przed telewizorem, a ja z moimi Siostrami i Mamą poszłyśmy pooglądać zdjęcia z naszego dzieciństwa :) Uśmiałyśmy się niesamowicie :) Fajnie jest zobaczyć siebie taką małą, jaka mała jest obecnie moja córka :) Szkoda, że tak niewiele mam zdjęć z dzieciństwa, choć może z drugiej strony jakby było ich dużo to nie byłoby czasu na ich oglądanie.

Muszę koniecznie znaleźć czas i zrobić porządek ze zdjęciami, pozgrywać je na płyty i częściowo wydrukować i stworzyć albumy. A tak poza tym, kolejny genialny pomysł - poskanować stare zdjęcia :) ooo przykładowo te, które wczoraj oglądałyśmy :) i takie z dzieciństwa mojego Męża :) Kiedyś, gdy nasze dziecię będzie większe miło będzie razem usiąść i pooglądać :)

Dwie noce z kolei

Noce minionego weekendu, spędziłam śniąc o ... ehh właśnie, nie o wspaniałych chwilach z Mężem i dzieciątkiem, nie o pięknej, zielonej, pachnącej łące, o niczym przyjemnym. 

Śniłam o A., mniejsza o to, kim ona jest i co działo się w śnie - jak zwykle nie było przyjemnie, jak zwykle cierpiałam bo straciłam mojego Męża, jak zwykle nie potrafiłam o Niego walczyć, nie miałam żadnych szans. 

Martwi mnie to, że nie myślałam o niej, nie myślałam o tym co kiedyś było, co już dość dawno minęło. Sen przyszedł sam z siebie. Boję się, że to jeden z tych "proroczych snów". Szukam jakiegoś związku z rzeczywistością - na razie nic nie widzę, ale nie mogę przestać myśleć. 

Te głupie sny umniejszają moje szczęście :(

piątek, 24 lutego 2012

3 miesięczne Maleństwo :)

Nasza Wiktoria ma już 3 miesiące :) Mądra z niej dziewczynka :) Ostatnio nauczyła się, że jak wyciągnie rączki do góry to tatuś weźmie ją w ramiona :)  Po przebudzeniu, jak również po najedzeniu wyciąga się, przeciąga, pokazuje jaka jest duża i pięknie się śmieje. Wypija nawet po 150 ml mleka (w 2-3 miesiącu życia dziecko powinno pić 120 ml tegoż napoju). Uwielbia gruchać patrząc się w oczy rozmówcy, oglądać półki z książkami oraz monitor komputera.  Słucha grzecznie Baśni Braci Grimm. I uwaga: od około miesiąca przesypia całe noce :) Przykładowo wczoraj zasnęła około 19tej i spała do 5tej, po nakarmieniu przysnęła do 8mej :) Na brak snu nie możemy narzekać :)

Z okazji miesięcznicy zrobiłam Małej foteczki w sukience :) Na codzień nie ubieram jej sukienek, spódniczek, super spodni ... Wydaje mi się, że we wszystkich tych "dorosłych" ubrankach dziecku nie jest wygonie.  Takie maleństwo zbyt dużo czasu spędza leżąc w łóżeczku. Nie ma to jak śpioszki i body ... Przy okazji przejżałam również ubranka, sporo z nich powędrowało do wora, gdzie będą czekać na kuzynkę :) Sporo nowych, większych ciuszków trafiło do pralki - myślę, że spokojnie można już Małą w nie ubierać :) Jeżeli są za duże to szybko do nich dorośnie :) 

Jest z nami tylko 3 miesiące, a wydaje się jakby była od zawsze :) Świetnie wkomponowała się w nasze życie :) kochamy i uwielbiamy :) Nasz mały Skarb :)

***

Dziś o mało co zostałabym osmarkana blee :( Pan idący chodnikiem przede mną w pewnym momencie wyhamował ostro, przekręcił głowę w lewo, przytknął palec do jednej dziurki i ... a ja z lewej właśnie go mijałam :(

niedziela, 19 lutego 2012

Cukieraski u Pesymistki i Pando-ry :)

W konkursach raczej szczęścia nie mam, ale jeszcze raz spróbuję :) Tym razem zabawę organizują Pesymistka13 i Ela


Wygrać można, jak tytuł posta wskazuje coś słodkiego, ale również coś do poczytania, jakieś kosmetyki i biżuterię :)

Na Męża

Obiecałam Mężowi, że na Niego nasmaruję :) a więc:
zrobił mi dziś w domu WARSZTAT!!! lutownica, jakieś kabelki, jakiś "bursztyn" ... 

Teraz serio. Dziś robiliśmy zakupy na cały tydzień, zabraliśmy Wiktorię ze sobą. Po zakupach wiadomo, duuużo rzeczy było do zabrania z samochodu i co robi mój Mąż uparciuch? Bierze nosidełko i pieluchy ok, zabiera mi siatkę!!! to już przesada, chcę ją wymienić, na tę którą będzie Mu wygodniej nieść, a On i tę drugą mi zabiera, a oddaje tylko pieluchy. I taki obładowany, z dzieckiem i dwiema ciężkimi siatkami wspina się na 4 piętro kamienicy :( A ja idę z paczką pieluszek. Ehh ja wiem, że to On jest mężczyzną, że to On jest od dźwigania i doceniam to, ale przecież ja też troszkę mogę pomóc! Odkąd się znamy, nigdy w jego towarzystwie nie noszę zakupów. Kochany uparciuch :*

W tym tygodniu mieliśmy znacznie mniej czasu dla siebie, ale za to w weekend sobie odbiliśmy :) Miło jest się "poprzytulać" i poprzytulać :) Miło częściej niż raz dziennie :)

Mail Wiktorii

Pomysł wspólny, wykonanie Tatuś :) Wczoraj rano, Wiktoria stała się szczęśliwą ;) posiadaczką adresu mail'owego. Tatuś już wysłał pierwszego maila :) a ja to mam tysiąc pomysłów na to co będę pisała do Niej w e-listach :) Jak kiedyś nasza córcia odbierze pocztę to się naczyta :) A może wcale nie będzie miała ochoty czytać, zachwytów swojej mamy :) Ciocie również adres Wiki dostały, kto wie może też raz na jakiś czas coś napiszą :)

Kolejny weekend za nami

Kolejny miły weekend za nami. W sobotę dość wcześnie pojechaliśmy do moich rodziców. Razem z nami pojechał kolega, żeby skorzystać z "kanału" i naprawić coś w samochodzie. Mama oczywiście nie mogła odpuścić i od rana piekła już ciasto ... a nie było to konieczne. Przyjeżdża wnuczka, córka z mężem i jeszcze jakiś ich znajomy to jak tu nie upiec ciasta :) Co to będzie jak już zupełnie nie da rady ... będzie nieszczęśliwa, bo bardzo będzie chciała, a nie będzie mogła ugościć nas ciastem. Muszę się zmobilizować i znowu zacząć coś piec i ze sobą zabierać.

Przy okazji wizyt, czy u mojej rodziny, czy u Męża rodziny, ciągle i na nowo odkrywam, że małe dziecko to radość nie tylko dla rodziców, ale również i dla babć, dziadków, cioć, ... :) Szczególnie babcie niesamowicie cieszą się każdym uśmiechem Wiktorii :) a co ciekawe mnie strasznie cieszy ich radość. Ciocie również gruchają z małą :) zabawiają ją :) wręcz nie mogą się oderwać :) Dziadzio to pole do popisu będzie miał jak Wiki podrośnie :) Pamiętam jak dla nas robił to huśtawki, to piaskownice ... dla wnuci pewnie też zrobi :)

Miło się patrzy na ludzi, których autentycznie cieszy widok naszego Maleństwa, którzy czekają na każdą informację o kolejnych nowych umiejętnościach małego człowieczka :) A może to mi się tak wydaje, że Oni są tego tacy ciekawi i zanudzam ich opowieściami? Hi hi w sumie to całkiem możliwe :) bo wiadomo każdy lubi opowiadać o tym co go cieszy, a ja o Małej uwielbiam gadać :)

Przy okazji wizyty w domu rodzinnym, toczyłam z mamą rozmowę na temat wychodzenia moich sióstr na imprezy. Próbowałam ją przekonać, żeby pozwalała im częściej wychodzić, teraz nie muszą przecież w nocy wracać do domu, mogą nocować u nas. Ciężko było i ciężko będzie zawsze, mama bardzo boi się o córki ... ale żeby dobrze funkocjonować w dzisiejszym świecie, trzeba się do niego przystosować ... Takie imprezy również są potrzebne ...  Ja niewiele się bawiłam, niewiele imprezowałam, młodsza siostra trochę więcej, ale też nie za dużo. Chciałabym żeby chociaż najmłodsza siostra trochę się wybawiła, znalazła sobie jakąś taką swoją paczkę na imprezy, poznała chłopaków tych fajnych i mniej fajnych i ostatecznie tego jedynego :) i miała okazję z nim się wyszaleć za nim dorobi się gromadki dzieci ;)

Wspominając o imprezach - mam straszną ochotę wyskoczyć gdzieś na tańce :) Z drugiej strony tak na prawdę nie mam ochoty rozstawać się z Wiki :(

piątek, 17 lutego 2012

Nie idzie mi czytanie :(

Ostatnio coś nie idzie mi czytanie. Utknęłam z książką "Siewca Wiatru" L. M. Kossakowskiej. Nie chodzi o to, że książka nie podoba mi się. Po prostu jakoś ciągle coś innego mnie zajmuje. Wiadomo, na pierwszym miejscu jest Wiktoria :) (jej również zaczęłam czytać :) Baśnie Braci Grimm :) Kopciuszka mamy już za sobą :) ) W dzień, jak nasze Maleństwo śpi to zdążę przejrzeć maile i kilka blogów, a książka czeka. Czeka do wieczora, po to tylko, żebym otworzyła ją i przeczytała kilka, dosłownie kilka stron. Potem ląduje na półce, a ja ...? Czasem Julię obejrzę ... czasem coś zrobię. Tak powoli mi to idzie, a tyle chciałabym przeczytać :(

poniedziałek, 13 lutego 2012

Aguuuuu, gruchuuu ... :)

Wiktorii zebrało się dziś na rozmowy :) Już od jakiegoś czasu gruchała i pokrzykiwała, ale dziś ... :) jeszcze nigdy tyle z nią nie rozmawiałam :) Nawet podczas jedzenia, robiła przerwy, żeby pogruchać :) A ile uśmiechów przy tym :) Nagrywałam ją, żeby kiedyś jak już będzie pyskowała powspominać sobie :) Przypomnieć sobie ile radości sprawiły mi pierwsze jej dźwięki :)

Uśmiechy dla prababci :)

W niedzielę Wiki odwiedziła prababcię, oczywiście z nami ;) W odwiedziny pojechaliśmy po południu. W takich godzinach Wiktoria zmęczona całym dniem, zaczyna już marudzić. Bałam się, że nie sprawi prababci tej przyjemności i nie uśmiechnie się. Mała jednak od razu po przyjeździe na miejsce obudziła się i obdarzyła prababcię i nie tylko Ją uśmiechami :) A śmieje się teraz cudownie :) tak calutką buzią :) I jeszcze czasem języczek w tym uśmiechu tak figlarnie pokazuje :)

piątek, 10 lutego 2012

Zasłuchałam się w ...

 
"Take You Higher" - Goodwill & Hook Sling

jakoś dziś ta piosenka mi wyjątkowo pasuje :)

Praca? czy wychowywanie dziecka?

a może jedno i drugie?

Decyzję o moim powrocie do pracy, musimy podjąć szybciej niż myślałam ... Właściwie, to nie ma się co zastanawiać nad propozycją ... Pomyśleć musimy tylko o tym, jak wszystko rozplanować, żeby dać radę ... Będzie ciężko. 

Skończy się czytanie, blogowanie, długie spanie ... ale nie tego się obawiam. Boję się, że mijanie się z Mężem, więcej obowiązków ... niekorzystnie wpłynie na nasz związek. Czy tylko wspólne noce i niedziele wystarczą nam? Niech mi ktoś obieca, że nie popsuje się między nami w nowej sytuacji ...

Gdzie jesteś?

Drugą noc z rzędu śniło mi się, że nie mogłam znaleźć męża. W przypadku obu snów telefony nie działały, tzn. może nie tyle, że telefon nie działały, po prostu albo nie było odpowiedzi na moje smsy/telefony, albo ja nie mogłam napisać smsa bądź zadzwonić. W obu przypadkach długo szukałam ...

W pierwszym śnie byłam w jakimś olbrzymim kościele, czy innym wielkim gmachu pełnym ludzi, na jakimś wykładzie. Mąż poszedł do sklepu i długo nie wracał, zaczęłam przepychać się przez tłum, ale nie mogłam się wydostać. Po drodze ktoś sobie ze mnie chciał zażartować przyklejając mi kubek plastikowy do pupy, ktoś inny korzystając z tego, że ciasno dotykał mnie ... Jak wyszłam w końcu z budynku, to nie mogłam znaleźć sklepu i Męża. Po długim poszukiwaniu znalazłam znajomych przy basenie, a jak spojrzałam do basenu to i Mąż się znalazł, bawił się z jakąś dziewczyną.

W drugim śnie byliśmy w jakimś hotelu. Rozdzieliliśmy się w jakimś celu. Potem ja szukałam najpierw Męża, a jak go nie znalazłam to pokoju. Wszędzie było pełno ludzi. Jak w końcu znalazła pokój, okazało się, że Męża tam nie ma, za to są jacyś młodzi ludzie na kanapie i za drzwiami w drugim pokoju, na łóżku. Przyszedł jakiś chłopak i mówi, że ma mojego Męża dość bo się do niego przyczepił i chce koniecznie z nim grać ... dopytałam się o to gdzie zostawił mojego Męża. Był gdzieś na dole, przy recepcji, na korytarzu z automatami. Nie trafiłam tam, bo za nim ruszyłam na dalsze poszukiwanie ktoś pokazał mi nagranie na aparacie. Młodzi ludzie na łóżku kochali się. Mój mąż ich nagrywał. Dziewczyna zapraszała go żeby się przyłączył, a On nie chciał. 

Ehh nie lubię takich snów :( Mogłoby mi się przyśnić coś typowo erotycznego :) i bez zazdrości :)

środa, 8 lutego 2012

5025g !?

Wiki ma już 2,5 miesiąca :) Dziś wraz z siostrą byłyśmy ją zważyć i jestem w szoku. W sumie to zastanawiam się, czy ta waga dobrze działała. 

Podczas kontroli na 2 miesiące okazało się, że nasz Skarb przybrał tylko 600g w ciągu miesiąca. Od tego czasu Mała właściwie przeszła na sztuczne mleko i okazuje się, że przez 2 tygodnie przybrała kilogram . Wydaje mi się, że to bardzo dużo. Kilogram w ciągu miesiąca to owszem, ale w dwa tygodnie? Chyba 24tego (Wiki skończy 3 miesiące  tego dnia) pójdę z nią znowu na ważenie. Mam nadzieje, że pani pielęgniarka będzie tak uprzejma i pozwoli nam skorzystać z wagi :)

Miałam naszej Kruszynce zrobić badanie krwi i moczu (ze względu na mały przyrost wagi). Jeszcze nie zrobiłam, bo nie udało mi się "złapać siku", ale w związku z tym, że teraz Wiki dużo przybrała na wadze, chyba podaruję sobie, a właściwie jej, te badania. Jakoś na samą myśl, że będzie kłuta robi mi się przykro ...

wtorek, 7 lutego 2012

Włosy

Kiedyś miałam gruby, długi do pasa warkocz ... Kiedyś. 

W czasie ciąży włosy wzmocniły mi się. Nie wiem czy to zasługa samej ciąży czy tego, że ścięłam je dość krótko, ale było widać różnicę. Przy czesaniu, przy myciu prawie wcale nie wypadały mi włosy. 
Od jakiegoś czasu niestety, ale włosy po prostu sypią się ze mnie :( Na ubraniach moich i Maleństwa, na pieluszkach, na pościeli ... wszędzie znajduję moje włosy :( Czy szczotką, czy grzebieniem rozczeszę je, efekt jest taki sam - garść wyrwanych włosów :( Co dzieje się przy kąpieli to lepiej nie wspominać :(
Łykam witaminki, ale widać nie daje to efektu, albo muszę jeszcze na niego zaczekać. Boję się, że do tego czasu to nic mi na głowie nie zostanie. Oczywiście teraz przesadzam, ale serio jest źle.

niedziela, 5 lutego 2012

Zachwycająca :)

Minął kolejny tydzień i weekend. W sobotę odwiedziliśmy znajomych, w niedzielę moich rodziców :) Wszyscy zachwycali się Wiktorią :) Teraz to faktycznie można się nią zachwycać :) Od chwili kiedy zaczęliśmy ją dokarmiać, obdarza uśmiechami każdego :) jest bardzo towarzyska. Ten mały mądry człowieczek wszystkim się interesuje, przygląda się z ciekawością,  ćwiczy swoje umiejętności :) Zaczęła zwracać uwagę na zabawki :) i własne rączki. Z dnia na dzień widać, że coraz świadomiej porusza paluszkami. Już chce łapać w dłonie butelkę :) i pewnie lada moment uda się jej to :) Grucha jak gołąbek, a gdy inni dołączają do niej w tym gruchaniu śmieje się całą buzią :)

piątek, 3 lutego 2012

Domowa biblioteczka

:) udało mi się wczoraj skończyć spisywanie książek z regałów :) Statystycznie wygląda to tak:
  • 2 regały
  • 732 książki (w tym słowniki, podręczniki akademickie, bajki dla dzieci)
W większości są to książki, których nie czytałam, bądź w przypadku literatury klasycznej, pozycje, które chciałabym przeczytać po raz kolejny. Przeważnie, są to książki wydane przed 2000 rokiem. Sporo wśród nich fantasy i klasyki. Prawie wszystkie chciałabym przeczytać :), ale czy kiedykolwiek uda mi się to zrobić?

Jeżeli chodzi o bajki to niedługo będę mogła zacząć czytać Wiki :) Bajki, Baśnie Andersena, Baśnie braci Grimm, ... oby tylko chciała słuchać :)
Żeby przeczytać resztę tych książek, to musiałabym chyba zostać odcięta od biblioteki, internetu, właściwie to musiałabym się na jakiś czas przenieść z tymi regałami na bezludną wyspę :)

Porządek w książkach zrobiony, teraz kolej na zdjęcia. Aućć z tym będzie trudniej. Ciężko mi wybrać z pośród kilku ujęć to jedno, a pozostałe usunąć. Nie mogę się zdecydować, które zdjęcia wywołać (najlepiej wszystkie, tylko gdzie bym je trzymała :) ) Trzeba to w końcu zrobić. Miło będzie z córcią usiąść, położyć album na kolanach i przeglądając zdjęcia opowiadać: "A tu zobacz, jesteś w brzuszku mamy, tatuś nas obejmuje. Byliśmy wtedy w Holandii ... "

czwartek, 2 lutego 2012

"Zbrodnia wielkiego człowieka" Adam Hollanek

Tytuł: Zbrodnia wielkiego człowieka
Autor: Adam Hollanek
Ilość stron: 160
Wydawnictwo: Młodzieżowa Agencja Wydawnicza
Rok wydania: 1988

"Zbrodnia wielkiego człowieka" jest to opowieść kryminalno-fantastyczna, która właściwie od pierwszej do ostatniej strony trzyma w napięciu. Książka przedstawia historię pewnego naukowca, którego zaślepiła chęć zostania dobroczyńcą ludzkości. 
Znikający statek, niesamowite wynalazki, zbrodnia przypadkowa i celowa ...

Zaczynam przekonywać się do literatury z grupy  science fiction :)

"Wolność to swoboda dokonania wyboru między różnymi możliwościami, z pełną świadomością konsekwencji tego kroku."