świąteczny

Rotator

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytat. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 września 2013

"Po kres czasu" Danielle Steel - recenzja - Między Słowami

Wydawnictwo Między Słowami
Rok wydania: 2013
ISBN: 978-83-240-2439-1
Ilość stron: 399
Kategoria: Romans








Danielle Steel - matka dziewięciorga dzieci, założycielka fundacji charytatywnych, autorka 129 książek. Pierwszy raz z jej książkami zetknęłam się chyba jeszcze w podstawówce. Później jakoś tak wyszło, że przestałam czytać romanse, jednak nazwisko autorki utkwiło mi w pamięci z dołączoną etykietką "świetne". Kiedy zobaczyłam zapowiedź książki "Po kres czasu" postanowiłam ją przeczytać i sprawdzić czy dzieło Danielle Steel wywrze tak samo dobre wrażenie na prawie 30letniej kobiecie, jak na nastolatce.

sobota, 27 kwietnia 2013

Chrząszczem być

Otwieram książkę, ledwo kilka stron przeczytałam i proszę cytat w sam raz pasujący na mojego posta. I już nie muszę zastanawiać się co i w jakie słowa ująć. 

"Istotą człowieczeństwa jest świadomość swojego położenia, to, że ma się rozum - wyostrzony, błyskotliwy, nie dający się wyłączyć w celu ucieczki przed czarnymi myślami."

"Zapomnij o śmierci mamo!" Judith End

A tak poza tym, to ryczę od pierwszej strony książki.

sobota, 15 grudnia 2012

"Księżniczka" Jean Sasson

Przez przypadek trafiłam w bibliotece na serię książek o arabskiej księżniczce Sułtanie. Już w pierwszym akapicie gorąco polecam. Książki te szokują i zapadają w pamięć na długo. Życie kobiet islamu niewiarygodnie różni się od naszego.

W kręgu księżniczki Sułtany - Jean SassonKsiężniczka - Jean SassonCórki Księżniczki Sułtany - Jean Sasson


Jean Sasson spisała prawdziwą historię księżniczki z królewskiego rodu Sa'udów, na podstawie jej dzienników. Opisała życie Sułtany, poczynając od jej dzieciństwa, małżeństwa, w kolejnych częściach książki opisując jej dzieci, oraz historię otaczających księżniczkę ludzi. Opisała świat zdominowany przez mężczyzn, w którym nawet bogatym kobietom brakuje tego co tak ważne WOLNOŚCI. Świat, w którym prawem jest religia, z tym, że koran interpretowany jest często błędnie, bądź inaczej dla kobiet, a inaczej dla mężczyzn (np. rozwód). Świat, w którym kobiety zawsze są gorsze, stworzone są tylko po to, by służyć mężczyźnie i rodzić dzieci.

Obrzezanie kobiet.
Wydawanie 13 letnich dziewczynek, za (ładnie napiszę, choć cisną mi się na język inne słowa) starszych panów.
Gwałcenie 8 letnich dziewczynek, za zgodą ich rodziców.
Utrzymywanie żon tymczasowych - najczęściej młodych dziewczyn, sprzedanych przez rodziny. Kobiety te jak już się znudzą, zostają oddalone przez "męża".
Utrzymywanie haremu kobiet, dla zaspokojenia potrzeb pana domu, jego synów i znajomych.
Kamieniowanie.
Zamykanie do końca życia w odosobnieniu.
Topienie w basenie, na oczach rodziny.

Szokujące, prawda?

Dorzucę jeszcze wiersz, napisany przez młodą kobietę Munirę, wydaną za strasznego człowieka, kolegę jej ojca.


"Pogrzebana żywcem

Żyłam, wiedząc, czym jest uśmiech
Żyłam życiem dziewczyny pełnej nadziei
Żyłam życiem dziewczyny czującej ciepło kobiecości
Żyłam, marząc o miłości dobrego mężczyzny
Żyłam życiem kobiety, której marzenia spełzły na niczym
Żyłam pełna strachu przed mężczyznami
Żyłam, obawiając się złego małżeństwa
Żyłam świadoma, że moim działaniem kieruje diabeł w ludzkiej postaci
Żyłam, błagając tego człowieka, by zostawił mnie w spokoju
Żyłam, by widzieć, jak mój mąż cieszy się swoją męskością
Żyłam, by mógł mnie gwałcić mężczyzna, któremu mnie oddano
Żyłam tylko po to, by noc po nocy znosić jego gwałty
Żyłam, by pogrzabano mnie żywcem
Żyłam, nie mogąc zrozumieć, dlaczego ludzie, którzy podobno mnie kochają, pomogli mnie pogrzebać
Przeżyłam to wszystko, choć nie mam jeszcze dwudziestu pięciu lat"


sobota, 13 października 2012

"Klug" Kasper Bajon

Dodaj napis
Rzadko piszę recenzje, ale z okazji tego, że książkę "Klug" wygrałam w konkursie u Leny  i jest to moja pierwsza wygrana, napiszę kilka słów o niej.

"To nie było zwykłe morderstwo – raczej precyzyjny komunikat, ostrzeżenie wysłane światu.

Jakub Klug, genialny szachista, zwycięzca rekordowej liczby turniejów.

Pokonani przeciwnicy sugerowali, że w ogóle nie istniał.
Podobno na zawodach grywał w weneckich maskach, a na co dzień krył się za ciemnymi okularami.
Mówiono, że swoją najsłynniejszą partię rozegrał za pomocą telegrafu.
Podejrzewano, że był wielką mistyfikacją, zakrojonym na szeroką skalę oszustwem.

Jego zmasakrowane ciało znaleziono nad Tamizą w 1888 roku. Kości miał pogruchotane, twarz doszczętnie spaloną, a na pobliskim murze ktoś namalował jego krwią symbol żuka. Ostateczny szach i mat.
"

Po przeczytaniu opisu z okładki książki szczerze powiedziawszy spodziewałam się, że "Klug" to kryminał, a jest to raczej coś na kształt biografii tytułowego bohatera, światowej sławy szachisty Jakuba Kluga, którego istnienie poddaje w wątpliwość nawet sam autor.

"Jeżeli Jakub Klug gdziekolwiek i kiedykolwiek istniał,..."

Myślę, że jest to książka dla "smakoszy", którzy zwracają większą uwagę na formę, styl  ... niż na samą fabułę.  Autor bawi się słowami. Prowadzi filozoficzne rozważania o niepowtarzalnośi i bezpowrotnym przemijaniu czasu. Używa słów niezrozumiałych dla przeciętnego człowieka, zmuszając go czasem do otworzenia słownika języka polskiego.

" Wrzesień. Wrze sień. Upałem wrzała sień w domu, ..."
 
Odnoszę wrażenie, że Bajon bawi się również strukturą książki, nie jest ona zwyczajna. Rozdziały przedzielone są stronami z wypunktowanymi przykładowo pomysłami na tytuł książki, filmami, które warto obejrzeć. Po ostatnim zdaniu rozdziału piątego: "Koniec części piątej i ostatniej" pojawiają się jeszcze dwa rozdziały, które bardziej przypominają jakieś notatki niż opowiadania.

Nie należę do "smakoszy" ;) nie znam się na literaturze, języku ... dlatego bardziej skupiam się na samej treści. Wiem jednak, że nie tylko treść świadczy o wartości dzieła. Właśnie dlatego nie chcę oceniać tej książki. Proponuję, żeby każdy sam przeczytał ją i wyrobił sobie swoje własne zdanie na jej temat.

niedziela, 2 września 2012

Książka, film, odwiedziny i wszystko co mi na myśl przyjdzie

Z góry uprzedzam, że będzie wielotematycznie. 

*
 
Po pierwsze: Mąż mi dziś śmieszny film odtworzył :) tematyka eee ... taka jak w tytule :)


http://www.we-dwoje.pl/histeria;romantyczna;historia;wibratora,1,foto,66140.html

Opowiadać nie będę :) z pewnością nie jedna osoba już o tym pisała, jak ktoś zainteresowany streszczeniem w internecie na pewno coś się znajdzie ;)

 *

Oczarowana książką "Oskar i Pani Róża" wyruszyłam do biblioteki zapolować na kolejną książkę Schmitta. Okazało się, że w chwili obecnej, w bibliotece są tylko trzy książki tego autora. Z niezadowoleniem stwierdziłam, że tematyka taka religijna ("Dziecko Noego", "Moje Ewangelie", "Pan Ibrahim i kwiaty Koranu") i prawie zrezygnowałam z wyboru którejkolwiek. Książeczki te są jednak bardzo cieniutkie więc ostatecznie wzięłam "Pan Ibrahim ..." :) i bardzo się z tego powodu cieszę :) 

http://mojerecenzjeksiazek.blogspot.com/2012/03/60-pan-ibrahim-i-kwiaty-koranu.html
Schmitt pisze świetnie :) krótko, śmiesznie i z przesłaniem :) Nie mogłam oprzeć się potrzebie dzielenia się przeczytanymi słowami :) co jakiś czas przesyłałam je do Męża :) Dwa krótkie, śmieszne cytaty umieszczę również i tutaj :)

"Wszystko, co ma narządy płciowe, w rejonie ulic Bleue, Papillon i Faubourg-Poissonniere, jest w stanie najwyższej gotowości. Kobiety chcą sprawdzić, czy rzeczywiście jest tak ładna, jak się mówi; mężczyźni przestają  myśleć, intelekt wkręcił im się w zamek rozporka. Brigitte Bardot tutaj! Prawdziwa Brigitte Bardot!"

"- Panie Ibrahimie! Niech pan sobie wyobrazi, że jest pan na statku z żoną i z Brigitte Bardot. Statek tonie. Co pan robi?
- Zakładam, że moja żona umie pływać."

Nie będzie to moje ostatnie spotkanie z twórczością Schmitta :) 


*

Wracając z urlopu wstąpili do nas w odwiedziny znajomi z Piaseczna :) miło było porozmawiać trochę "oko w oko", a nie przez komunikator. Jednak kontaktu fizycznego nie da się niczym zastąpić. Szkoda, że widzieliśmy się tylko przez kilka godzin, ale dobre i to.

*

Ehh zgubiliśmy kartę bankomatową! Szok! Jakby nie wyjście ze znajomymi pewnie szukać zaczęłabym za jakieś kilka dni i wtedy to już kompletnie nie miałabym pojęcia co mogło się z tą kartą stać. Choć w sumie nie wiem co mi po tej wiedzy ;) Cóż karta zablokowana. Jutro czeka nas wizyta w banku. W ten sposób czas spędzony również nie będzie stracony :)

*
Wiki wstaje sobie przy wszystkim przy czym się da. Nie ważne czy to łóżko, przesuwający się taboret, czy noga mamy/taty. Właściwie nogi są chyba najlepsze do przytrzymania się. Powoli zaczyna już stawiać pierwsze kroczki przy łóżku :) Wydaje mi się, że w swych poczynaniach jest wyjatkowo odważna, nieostrożna i niepodobna do mnie :)

W łóżeczku nasza Kruszynka nie ma żadnego problemu z przewracaniem się z pozycji "na plecach" na brzuszek, nawet przez sen. Jak nieszczęśliwie wyląduje na plecach przy okazji zabawy na dywanie nie zmieni sama pozycji :) woli płakać,  wyciągać rączki i czekać na ratunek. 

Chyba niedługo przywitamy czwarty ząbek :) 3 zęby, obecnie już dość sporych rozmiarów, świetnie radzą sobie z gryzieniem :) 

*

W związku z powrotem do pracy prawdopodonie rzadziej będę wpadać do Was i pewnie mniej szczegółowo czytać Wasze notki :( Z góry przepraszam. Oczywiście będę się starać bywać jak najczęściej, ale nie dam rady wszystkiego przeczytać i wszędzie zostawić kometnarz. 

Lubię pisać na blogu, lubię czytać Wasze blogi, ale przede wszystkim mam Męża i dziecko :) i obowiązki i jest jeszcze mnóstwo rzeczy, które lubię robić :) Blog nie jest na szczycie "piramidy ważności", a ja nie potrafię gospodarować czasem tak, żeby starczało mi go na wszystko więc musi być tak jak będzie.


czwartek, 2 lutego 2012

"Zbrodnia wielkiego człowieka" Adam Hollanek

Tytuł: Zbrodnia wielkiego człowieka
Autor: Adam Hollanek
Ilość stron: 160
Wydawnictwo: Młodzieżowa Agencja Wydawnicza
Rok wydania: 1988

"Zbrodnia wielkiego człowieka" jest to opowieść kryminalno-fantastyczna, która właściwie od pierwszej do ostatniej strony trzyma w napięciu. Książka przedstawia historię pewnego naukowca, którego zaślepiła chęć zostania dobroczyńcą ludzkości. 
Znikający statek, niesamowite wynalazki, zbrodnia przypadkowa i celowa ...

Zaczynam przekonywać się do literatury z grupy  science fiction :)

"Wolność to swoboda dokonania wyboru między różnymi możliwościami, z pełną świadomością konsekwencji tego kroku."

czwartek, 19 stycznia 2012

Mądrości żydowskie

Ostatnio nocami prawie nie śpię, natomiast często "bujając się" z małą na ramieniu potrzebuję czymś zająć oczy (by nie przysypiać, nie tracić cierpliwości). Ciężko czyta się z zajętymi rękami i koniecznością odrywania się co chwilę  od lektury, ale ... :)

Robiąc porządek na półkach, wpadłam na "Mądrości żydowskie" :) Mała książeczka, ze starości prawie nie zamyka się sama :), a w środku: przysłowia, powiedzenia, zagadki, przekleństwa, krótkie opowiadanka :) Lektura w sam raz na moje nocne życie. 

***
Jak już czytam, to i zacytuję kilka mądrości:

"Twój przyjaciel ma przyjaciela, przyjaciel twego przyjaciela też ma przyjaciela, pamiętaj, bądź dyskretny."

"Jeśli trzech ludzi powie ci, że jesteś pijany, nie kłóć się, idź spać."

"Szczęściem człowieka ciemnego jest to, że nie wie o swojej niewiedzy."

"Z pieniędzmi nie jest tak dobrze, jak jest źle bez nich."

"Lekarzowi i grabarzowi nie życzy się "dobrego roku"."

"Każda półprawda jest całkowitym kłamstwem."

"Kłamstwa mówić nie wolno, niektórych prawd nie należy."


***
A teraz zagadka :) Co to???

1. To nie koszula - Choć jest czysta.
To nie drzewo - Choć ma liście.
To nie człowiek - Choć mówi z sensem.

2. Kto za jednym zamachem zgładził 1/4 ludzkości?

3. Kiedy wszyscy ludzie na świecie słyszeli pianie tego samego koguta?

4. Co nie sprawia nam bólu, ani zmartwienia, a jednak doprowadza nas do płaczu?

5. Co to jest? Każdy chciałby to osiągnąć, a gdy osiągnie, bardzo tego nie lubi?

6. Jakie stworzenie nie znalazło się w Arce Noego?


 ***
Takich przekleństw to nigdy nie słyszałam :) 

Obyś był jak rzodkiewka - rósł głową do ziemi i żeby cię robaczki jadły.

Żeby ci wyrwali wszystkie zęby, jeden zostawili, a ten niech ci nigdy nie pozwoli zapomnieć, co to jest ból zęba.

Obyś był jak beczka. Wszystkie klepki żeby ci powypadały.

Odpowiedzi: 1. książka; 2. Kain; 3. w Arce Noego; 4. cebula; 5. starość; 6. ryba

poniedziałek, 28 listopada 2011

"Namiętność" Jeanette Winerson

Ostatnia książka, którą zaczęłam czytać przed porodem, jednocześnie pierwsza, którą zaczęłam czytać po porodzie :) Myślałam, że to taki zwyczajny romans, a jednak książka mnie zaskoczyła :) 

Jak zwykle cytaty, które wpadły mi  w oko:

"Byłaby inna gdyby Bóg jej nie zgwałcił. ... - Widzisz, kobiety lubią, jak się je traktuje z szacunkiem. Trzeba zapytać, zanim się je dotknie. Zawsze uważałem, że to było bardzo niewłaściwe ze strony Boga tak bez uprzedzenia wysłać do niej anioła i zrobić swoje, nie dając jej nawet czasu na uczesanie włosów. Nie sądzę, żeby mu to kiedykolwiek wybaczyła. Za bardzo się pośpieszył. Tak więc nie winię jej teraz za aż taką wyniosłość." [O Królowej Niebios]

Żeby nikt nie pomyślał, że cała książka jest w takim tonie napisane:

"Nie miałem pojęcia, jak smakuje nienawiść, taka która przychodzi po miłości. Jest ogromna, rozpaczliwa i gorąco pragnie okazać się niepotrzebna."

poniedziałek, 21 listopada 2011

"Przepis na małżeństwo doskonałe" Morag Prunty

 Właśnie skończyłam czytać. Po drodze popłakałam się. Zapisałam wiele cytatów ... Cytując opis na okładce "Książka jest pełna życiowej mądrości". Polecam :) nie tylko mężatkom.

"Oświadczając mi się Dan powiedział, że uczyni mnie szczęśliwą. Nie miał racji. Nikt nie jest w stanie uczynić drugiego człowieka szczęśliwym - szczęście bierze swój początek wewnątrz nie na zewnątrz. Dan mnie kocha, w to nie wątpię, ale Jego miłość to za mało. Ja powinnam także go kochać."

"... Jest też miłość innego rodzaju. Taka, która skrada się powoli, tak że człowiek nie od razu rozpoznaje w niej prawdziwe uczucie. Z każdym dniem przybiera na sile, lecz na tyle nieznacznie, że niemal niezauważalnie. Wreszcie wypełnia serce po brzegi i odtąd nigdy już nie opuszcza."

"Wielka płomienna miłość wybuchająca niczym fajerwerek równie szybko gaśnie. Uczucie długo rozpalane, którego ogień jest wciąż troskliwie podtrzymywany, ma znacznie większe szanse na przetrwanie, dając przy tym więcej ciepła i czyniąc więcej dobrego. Jaka szkoda, że tylko długie i ciężkie życie może człowieka tego nauczyć."


" ... życie bywa ciężkie, a jednak to my często czynimy je we własnych oczach cięższym, niż jest w rzeczywistości."

"Moim zdaniem sztuka odnalezienia szczęścia w życiu sprowadza się do tego, by umieć dostrzec, kiedy jedno nieszczęście się skończyło, a drugie jeszcze nie nadeszło. Jeśli nigdy nie byłam zadowolona z tego, że jestem żoną Jamesa, to dlatego że nie chciałam być zadowolona. Ile razy patrzyłam na swojego męża, tyle samo razy widziałam nie to, kim jest i zawsze był, lecz to, kim nie jest i nigdy nie będzie. Jednym słowem szukałam dziury w całym i niepotrzebnie się umartwiałam."

"O śmierci można myśleć, można nawet o niej mówić, można poddać się wyrokom Opatrzności, ale nic nie jest w stanie człowieka przygotować na odejście bliskiej osoby."

"Miłość może zamieszkiwać czyjeś serce i umysł i przybierać rozmaite formy. Moje uczucie do Michaela było istną fantazją, wymysłem, jeśli nie liczyć tych paru letnich tygodni, kiedyśmy byli razem. To co czułam do Jamesa, było trwałe, i tylko takie uczucie się liczy na tym świecie: miłość wymagająca poświęceń, kompromisu, dzielenia się z drugą osobą, wytrwałości. Taka właśnie jest prawdziwa miłość: namacalna, trudna, łagodna ... Taka, którą się ma na wyciągnięcie ręki, która w razie potrzeby ratuje z opresji i ochrania ... Wyglądająca i pachnąca znajomo, smakująca dobrze, choć nie zawsze słodko ..."

"Myślałam, że nie można z kimś być, dopóki się go nie pokocha. Teraz wiem, że nie można kogoś pokochać, dopóki się z nim naprawdę nie jest."




niedziela, 2 października 2011

"Archipelag Rynek czyli Dziennik Brigida Dżonsa" Sławomir Łuczak

Właśnie skończyłam czytać "Archipelag Rynek". Książka średnio przypadła mi do gustu. Po tytule spodziewałam się czegoś innego. Nie mniej kilka śmiesznych tekstów znalazło się w tej pozycji :)

"... znajomy znajomego wnosi sprawę rozwodową, twierdząc, że martwy Eskimos jest bardziej ciepły niż jego żona."

"O, wielka maczugo Heraklesa! ... O, wielki dębie, z którego tryskają strumienie! Korzeniu rdości!" (oda do ... zapewne domyślacie się ;) )

Acha wychodzi słońce zza chmur :) Jeszcze jeden piękny, słoneczny dzień nas czeka :)

czwartek, 29 września 2011

"Archipelag Rynek czyli Dziennik Brygid Dżonsa" Sławomir Łuczak - cytat

"Kobiety potrzebują mężczyzn, mężczyźni kobiet, a im bardziej temu zaprzeczają, tym bardziej to stwierdzenie jest prawdą... Każdy chce kochać i być kochanym - jedno z fundamentalnych praw Wszechświata."

"Archipelag Rynek czyli Dziennik Brygid Dżonsa" Sławomir Łuczak

niedziela, 21 sierpnia 2011

wtorek, 9 sierpnia 2011

"Mrówki" Antoni Orłowski

Przy okazji porządków, układając książki, znalazłam jedną taką miniaturową ... :) fragment Pana Tadeusza? Nieee :) Ale za to wyjaśnia, do czego tak naprawdę doszło między Tadeuszem i Telimeną w Świątyni Dumania :)

Antoni Orłowski

MRÓWKI
czyli
Spotkanie się Pana Tadeusza z Telimeną w Świątyni Dumania i zgoda ułatwiona za pośrednictwem mrówek

Tak i Tadeusz ciągnął ze sobą zgryzoty,
Suwając się przez rowy i skacząc przez płoty
Bez celu i bez drogi. Aż niemało czasu
Nabłąkawszy się, w końcu wszedł w głębinę lasu
I trafił, czy umyślnie, czyli też przypadkiem
Na wzgórek, co był wczora szczęścia jego świadkiem,
Gdzie dostał ów bilecik, zadatek kochania,
Miejsce, jak wiemy, zwane Świątynią Dumania.

Gdy okiem wkoło rzuca, postrzega: to ona!
Telimena, samotna, w myślach pogrążona,
Od wczorajszej postacią i strojem odmienna,
W bieliźnie, na kamieniu, sama jak kamienna;
Twarz schyloną w otwarte utuliła dłonie,
Choć nie słyszysz szlochania, znać, że we łzach tonie,
Daremnie broniło się serce Tadeusza:
Ulitował się, uczuł, że go żal porusza,
Długo poglądał niemy, ukryty za drzewem,
Na koniec westchnął i rzekł sam do siebie z gniewem:
"Głupi! cóż ona winna, że ja się pomylił!"
Więc z wolna głowę ku niej zza drzewa wychylił.

Gdy nagle Telimena zrywa się z siedzenia,
Rzuca się w prawo, w lewo, skacze skróś strumienia,
Rozkrzyżowana, z włosem rozpuszczonym, blada,
Pędzi w las, podskakuje, przyklęka , upada
I nie mogąc już powstać, kręci się po darni,
Widać z jej ruchów, w jakiej strasznej jest męczarni;
Chwyta się za pierś, szyję, za stopy, kolana;
Skoczył Tadeusz myśląc, że jest pomieszana
Lub ma wielką chorobę. Lecz z innej przyczyny
Pochodziły te ruchy.

U bliskiej brzeziny
Było wielkie mrowisko, owad gospodarny
Snuł się wokoło po trawie, ruchawy i czarny;
Nie wiedzieć, czy z potrzeby, czy z upodobania,
Lubił szczególnie zwiedzać Świątynię Dumania;
Od stołecznego wzgórka aż po źródła brzegi
Wydeptał drogę, którą wiódł swoje szeregi.

Nieszczęściem Telimena siedziała śród drożki;
Mrówki, znęcone blaskiem bieluchnej pończoszki,
Wbiegły, gęsto zaczęły łaskotać i kąsać,
Telimena musiała uciekać, otrząsać,
Na koniec na murawie siąść i owad łowić.
Nie mógł jej swej pomocy Tadeusz odmówić.

Oczyszczając sukienkę, aż do nóg się zniżył,
Usta trafem ku skroniom Telimeny zbliżył...
"Co pan robi? Nie można! niech pan mrówki łowi!
Panowie tylko prosić są zawsze gotowi,
A mnie tu mrówki gryzą". "Gdzie?" "Koło kolana".
Tadeusz ręką sięgnął — już mrówka złapana.
"Czy jeszcze?""Pan się pyta, a mrówki zuchwałe
Coraz to wyżej idą!" Za pończoszki białe
Sięgać musiał tym razem bohater szczęśliwy,
Że jednak krew nie woda, majtki nie pokrzywy.
Tadeusz sięgnął głębiej, gdzie w cieniu ukryte
Rosną wstydliwe włosy w pierścienie spowite.

Telimena syknąwszy padła na murawę.
Tadeusz porzuciwszy na mrówki obławę,
Otoczył ją ramieniem, ku sobie przycisnął,
Ogień tajemnych pragnień w oczach jego błysnął,
Ustami ust jej szukał — znalazłszy, w zapale
Rozpalonymi wargi miażdżył je zuchwale.
Telimena na razie, śmiałością zdumiona,
Odepchnąć chciała młodzieńca ramiona,
Sił jednak i oddechu w piersiach jej nie stało:
Dreszcz rozkoszy znienacka objął całe ciało,
Ubezwładnił jej członki, rzucił krew do twarzy.

A widząc, że Tadeusz na wszystko się waży,
Uległa. Lecz, że wiele doświadczenia miała:
"Ach!jeszcze kto zobaczy" — z cicha wyszeptała.
I spłoszona a drżąca, na wpół pomieszana,
Między omdlałe nogi wpuściła młodziana,
Odrzuciwszy falbany jednym śmiałym ruchem.
Jak klin, kiedy go z wierzchu uderzą obuchem,
Tak wbił się pan Tadeusz bez pomocy ręki
W ukryte w cieniu spódnic Telimeny wdzięki;
A czując, że jej piersi wznoszą się jak fala,
Wzrok namiętny krew młodą w żyłach mu rozpala;
Nie cofa się, lecz dąży bez zastanowienia
Do miejsca, które zwie się szałem zapomnienia.

Jak klacz, kiedy jej jezdziec wbije w bok ostrogę,
Nagle rzuca się naprzód bez względu na drogę,
Tak też i Telimena, jak ostrogą spięta,
Rzuciła na przód ciałem, a białe rączęta
Wokoło Tadeusza owinęła szyi.
Równocześnie jej nogi, jak pierścienie żmii,
Skrępowały młodziana tak, że się zdawało,
Iż razem obydwoje jedno tworzą ciało.

Pan Tadeusz był młody, zdrów i wytrzymały,
Przy tym zbyt wypoczęty, więc swoje zapały
Z rozkoszą w Telimenie utopić był gotów;
A że przyszedł do tego prawie bez kłopotów,
Nie poskąpił też za to ochoty i siły.
Więc go też jej rączęta jak węże spowiły
I pulchne białe nogi ścisnęły jak kleszcze,
Usta zaś wyszeptały: "Tadeuszu, jeszcze!"
Zaczął się nad nią znęcać jak kogut nad kurą,
Lecz mu po małej chwili oczy zaszły chmurą,
Oddechu brakło w piersiach, więc zrezygnowany,
Dając raz jeszcze nurka pomiędzy falbany,
Zmęczony, na miękkim Telimeny łonie
Legł, skrywszy na jej piersi rozpalone skronie.

Telimena, widząc to, nie zrezygnowała,
A że prócz doświadczenia spryt i rozum miała,
Zatem drażniąc ustami Tadeusza wargi,
Szepnęła pieszczotliwie kilka słówek skargi:
"Wszak to było dla ciebie, a co dla mnie będzie?"
I mając swoje chuci jedynie na względzie,
Jęła go palić wzrokiem, uśmiechem czarować,
Wodzić ręką po ciele, namiętnie całować,
Wpiła w niego swe wargi, na koniec zemdlona
Przycisnęła namiętnie młodzieńca do łona.

Poznał tedy Tadeusz, z kim ma do czynienia,
Co znaczy dobra szkoła obok doświadczenia.
Już mu teraz pomogła własnymi rękami,
Własnym ciałem - prócz tego czułymi słówkami
Błagała, by rozkoszy nie popsuł pośpiechem:
"Bo przecież noc nie zając - mówiła z uśmiechem -
Nie ucieknie! Wszak prawda, ty moje kochanie?"
Jakże to nie być czułym na takie wezwanie!
Jak Moskal, gdy zagrają "Boże cara chrani",
Tak rzucił się Tadeusz. Telimena w dani
Powtórną niosła z młodzieńczej ochoty ofiarę.

Gdyby się teraz hrabia zjawił na chwil parę,
Miałżeby co szkicować: Ponad spódnic zwoje
Sterczało rozdzielonych białych kolan dwoje;
Niżej, w falban, koronek napiętrzonej górze,
Nurza się pan Tadeusz niby w białej chmurze,
Pod nim się Telimena zadyszana wije,
Włos rozwiany, w nieładzie w murawie się kryje.

Pierwszy powstał Tadeusz, wnet ubiór poprawił,
Przez chwilę jeszcze oko Telimeny bawił,
Która leżąc omdlała i z sił wyczerpana,
Ledwo z jego pomocą wstała na kolana.
Wnet poprawiła włosy, wstążki i falbany,
A widząc, że Tadeusz, nieco zadumany,
W te do niego bez gniewu ozwała się słowa:
"Sądzę, że w tajemnicy wszystko pan zachowa.
Zwłaszcza że czyn pański był nieco zuchwały.
Mówię to nie dlatego, by prawić morały,
Lecz postąpić w ten sposób z kobietą uczciwą,
Może nieco zalotną, czułą i wrażliwą,
Korzystać z jej niemocy, wyzyskać jej słabość, 

To niegodne, mój panie!... Jednak wiek twój młody,
Dzień gorący i mrówki, które do swobody
Szerokie dały pole, biorąc pod uwagę,
Przebaczam... Cóż mam robić?... Kto taką odwagę
Wobec damy okazał, jak pan to uczynił,
Ten tylko w jej oczach zyskał, nie zawinił. "
Kiedy ją Tadeusz ścisnął za kolana,
Grożąc palcem, wyrzekła: "Oj, łotrzyk z waćpana! "


niedziela, 5 czerwca 2011

"Cicha wiara w anioły" R.J. Ellory - cytat - Definicja miłości

 

"Miłość - ... - dla każdego oznacza coś innego. Miłość łamie i leczy serca. Miłość jest wiarą, obietnicą teraźniejszości, która staje się nadzieją na przyszłość. Miłość jest rytmem, rezonansem, pogłosem. Miłość jest niezgrabna i głupia, agresywna i prosta, i ma tak wiele nieokreślonych cech, że nigdy nie można jej wyrazić słowami. Miłość to życie."

R.J. Ellory "Cicha wiara w anioły"



niedziela, 29 maja 2011

"Cicha wiara w anioły" R. J. Ellory - cytat - Kiedy kochasz

"Kiedy kochasz kogoś, bierzesz go ze wszystkim, ze wszystkimi dodatkami, wszystkimi zobowiązaniami. Bierzesz jego przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. Bierzesz to wszystko albo w ogóle nic."

R. J. Ellory "Cicha wiara w anioły"

niedziela, 6 lutego 2011

"Dar" Patrick O'Leary

Wczoraj skończyłam czytać kolejną książkę. "Dar" to bajka, która "mówi o potworach, mędrcach, smokach, pijawcach, o gryfach i Tomenie." Ta opowieść pełna magii, zainteresowała mnie, wciągnęła ... a wydawało mi się, że bajki to już nie dla mnie :)

Kilka słów mądrych:
"Ciało odczuwa głód i pożądanie, lecz jego żądze można zaspokoić. Jednak pragnienia umysłu nic nie jest w stanie uśmierzyć, jego głód jest nieskończony: mając trochę, chce więcej; mając więcej, chce wszystko; mając wiedzę, wie, jak mało wie; kiedy coś pochwyci, sięga dalej. To dar i przekleństwo zarazem: choć będzie wchłaniał, nigdy się nie zapełni. Umysł przegnie wszystkiego."

I kilka słów zabawnych :)
"Spotkaliście kiedyś kobietę?
- Tak.
- Przedziwne stworzenia. Noszą takie dwa niesamowite balony. - Pokazał rękoma. - A jazgoczą, że głowa puchnie."

czwartek, 27 stycznia 2011

Pamiętnik Adama i Ewy - cz. 1/3

Piątek


Wymyślanie nazw postępuje nadal beztrosko pomimo mych sprzeciwów. Znalazłem bardzo stosowną nazwę dla tej okolicy, melodyjną i ładną: OGRÓD RAJSKI. Prywatnie, lecz nie oficjalnie, w dalszym ciągu używam tej nazwy. Nowe stworzenie utrzymuje, że te lasy, skały i cały krajobraz w niczym nie przypomina ogrodu, lecz wygląda jak park, jak nic innego, tylko właśnie park. Nie zasięgając więcej mej rady, na nowo nazwała ogród - PARKIEM NIAGARA. Wydaje mi się to zbyt samowolne. Pojawiła się też tabliczka: 
NIE DEPTAĆ TRAWY
Moje życie nie jest już tak szczęśliwe jak przedtem.

Sobota

Nowe stworzenie zjada tak dużo owoców, że przypuszczalnie wkrótce nam ich zabraknie. Znów "nam" - to słowo tego stworzenia, a przyswoiłem je sobie, odkąd tak często je słyszę. 
Dziś od rana gęsta mgła. Nie wychodzę podczas mgły, natomiast nowe stworzenie spaceruje przy każdej pogodzie. Wychodzi do ogrodu, sztywno stąpając na obłoconych nogach. Mówi bez przerwy. A dawniej bywało tu tak cicho i przyjemnie.

Dzisiejsi mężczyźni ewoluowali, wyłączają się i nie słuchają ;) Prośbę o sugestię w pewnej sprawie  kwitują stwierdzeniem "co ja będę Ci mówił i tak zrobisz po swojemu" - fakt, zrobię, ale sugestii wysłuchać mogę :)

Drodzy Panowie, ale czy faktycznie z nami jest gorzej niż bez nas?

sobota, 22 stycznia 2011

"Książę Mgły" Carlos Ruiz Zafón

Carlos Ruiz Zafón w przedmowie do swojej pierwszej powieści "Książę Mgły", zaklasyfikowanej jako literatura młodzieżowa, napisał: "Bardzo chciałem napisać taką książkę, którą z przyjemnością sam bym przeczytał jako dzieciak, jako dwudziestotrzylatek, czterdziestolatek czy wreszcie sędziwy osiemdziesięciolatek." Ja siedemnastu lat już nie mam, tylko dwadzieścia siedem, ale ta książka pełna magii bardzo mi się spodobała. Więc, albo duchem jestem jeszcze nastolatką, albo autorowi udało się napisać książkę, która i starszej młodzieży ;) może się podobać. Czy za kolejnych powiedzmy dwadzieścia lat znowu zrobi na mnie tak samo dobre wrażenie? - być może sprawdzę :)

Dziękuję Święty Mikołaju za książkę, z którą spędziłam kilka przyjemnych chwil :)

I jak zazwyczaj kilka mądrych słów:
"... życie dzieli się zasadniczo na trzy etapy. Najpierw człowiek nawet nie myśli o tym, że się zestarzeje, że czas płynie i że od pierwszej chwili, od samych narodzin, zmierzamy do wiadomego końca. Kiedy mija pierwsza młodość, wkraczamy w drugi okres i uświadamiamy sobie, jak kruche jest nasze życie. To, co z początku jest tylko bliżej nieokreślonym niepokojem, przybiera na sile, stając się wreszcie morzem wątpliwości i pytań, które towarzyszą nam przez resztę dni. I w końcu u kresu życia rozpoczyna się trzeci etap, okres pogodzenia się z rzeczywistością. Wówczas nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zaakceptować naszą kondycję i czekać."

Hmm zaczynam okres drugi ...

wtorek, 18 stycznia 2011

"Gra anioła" Carlos Ruiz Zafon

Kilka zdań mądrych z kolejnej książki pana Zafon'a

"Milczenie jest potrzebne tylko wtedy, kiedy nie ma się nic ważnego do powiedzenia. Milczenie sprawia, że nawet głupcy przez chwilę zdają się mędrcami."

"Człowiek nie jest do końca świadom zachłanności, która kryje się w jego sercu, dopóki nie usłyszy słodkiego brzęku monet w kieszeni."

"Intelektualista to ktoś, kto się specjalnie nie wyróżnia intelektem ... Określa siebie tym mianem, by skompensować naturalny brak zdolności, z którego zdaje sobie sprawę. To tak stare jak powiedzenie: powiedz mi, czym się chlubisz, a powiem ci, czego Ci brakuje. Powszechna prawda. Dyletant zawsze chce uchodzić za eksperta, sadysta za samarytanina, grzesznik za świętoszka, prześladowca za dobroczyńcę, sprzedawczyk za patriotę, arogant za skromnisia, ordynus za eleganta, a głupiec za mędrca."

piątek, 10 grudnia 2010

Pamiętnik Adama i Ewy - cz. 1/2

Środa

Wybudowałem sobie szałas dla ochrony przed deszczem, lecz nie mogłem cieszyć się nim w spokoju. Nowe stworzenie już tam wtargnęło, a gdy próbowałem je wypchnąć, zaczęło wylewać wodę z otworów, którymi patrzy; ocierało je wierzchem łap, wydając przy tym takie odgłosy jak niektóre zwierzęta, kiedy cierpią. Chciałbym żeby przestało tyle mówić, bo gada bez przerwy. Brzmi to jak zaczepka lub niesprawiedliwy przytyk w stosunku do tego biednego stworzenia, nie miałem jednak tego na myśli. Nigdy dotąd nie słyszałem ludzkiego głosu, a więc każdy nowy i obcy dźwięk wdzierający się tutaj, w uroczyste milczenie tej sennej samotności, razi moje ucho jak fałszywa nuta. A ten nowy dźwięk rozlega się tak blisko mnie, tuż przy mym ramieniu, tuż przy mym uchu, najpierw z jednej, potem z drugiej strony; ja zaś przyzwyczaiłem się do odgłosów dobiegających z pewnego oddalenia. 

...

Odziedziczyłam coś po Ewie ;) 

Gadam, gadam, gadam ... Gadam wtedy kiedy nie powinnam :) 
- oglądając film - komentuję, "popiskuję" z radości lub strachu, popłakuję ...
- czytając książkę co jakiś czas dzielę się (głównie) z Ukochanym tym co mnie porusza, bawi, ... śmieję się, wyrzucam z siebie: fuj, ble, eee?, ooo!!!, auć, ...
- "pracując" na komputerze, komentuję co właśnie zrobiłam :) co działa nie tak lub wręcz przeciwnie; jak znajdę coś co mnie rozbawi dzielę się z Mężem ... 
- gdy rozmówca mówi: "rozumiem" oczywiście nie kończę wywodu:) mówię dalej to co zaplanowałam powiedzieć, aby zostać dobrze zrozumianą :) 

 ... właściwie na temat mojego gadulstwa coś więcej może powiedzieć mój Mąż :) bo wiadomo, samemu u siebie nie wszystko się zauważa :)