ceneo

środa, 4 grudnia 2013

"Niewolnice władzy" Lydia Cacho - recenzja - Muza

Wydawnictwo: Muza 
Rok wydania: 2013
ISBN:  978-83-7758-500-9
Ilość stron: 352
Kategoria:  literatura faktu


Ostatnio, w jednym z komentarzy napisałam, że relaksuję się przy książkach. Potwierdzam, zazwyczaj tak jest. Tym razem jednak było ciężko, przy książkach o takiej tematyce trudno mówić o relaksie.


Lydia Cacho to meksykańska reportażystka i aktywistka społeczna walcząca o prawa kobiet. W związku z opisywanymi tematami wiele podróżowała, często musiała pracować w przebraniu, narażała swoje życie, by zdobyć i upublicznić informacje. Publikując swoje reportaże naraziła się wielu osobom. Była więziona i torturowana. Została zgwałcona i pobita, co również uznała za karę za swoją pracę. 



"Niewolnice władzy" to zbiór reportaży będących wynikiem śledztwa przprowadzonego przez Lydie Cacho m.in. w Kamboży, Tajlandii, Birmie i Azji Środkowej.  To debata na temat handlu kobietami  i dziećmi w celach seksualnych, poruszająca przy okazji wiele związanych z tym tematem zjawisk. Ta książka rzuca światło na prostytucję, stosunek różnych państw do tego zjawiska oraz udział mafii w jego tworzeniu. Omówione zostało również pranie brudnych pieniędzy, korupcja, pedofilia, sposób rozładowywania stresu wojskowych. Wspomniane zostały także organizacje działające na rzecz pokrzywdzonych.
Lydia Cacho bardzo szeroko omówiła temat i jej książka jest świetnym źródłem wiedzy. Znajdziemy w niej trochę statystyk, nazwiska , powiązania i zależności. Znajdziemy w niej również kilka świadectw osób poszkodowanych.

Książkę polecam wszystkim, których taka tematyka interesuje, którzy chcą poznać fakty i liczby, ale podkreślam, nie oczekują zbyt wielu świadectw, wypowiedzi osób porwanych, gwałconych, pokrzywdzonych.

Ja tym razem źle oceniłam książkę, czego innego się spodziewałam po niej i niestety zawiodłam się. Spodziewałam się, że czytając tę książkę będę zalewała się łzami, wściekała na opisywaną rzeczywistość i bezsilność wobec tak wielkiego problemu. Niestety pomimo tego, że tematyka książki jest poruszająca sama w sobie, ja czytając ją nie potrafiłam z siebie wykrzesać jakichś większych emocji.

Lydia Cacho  wspomniała o świadectwach zebranych przez birmańskie organizacje humanitarne i napisała "Ciężko nie płakać, czytając te dokumenty". Innym razem autorka wspomniała, że wysłuchała setek opowieści o "gwałtach, zniewoleniu, morderstwach, zwodzeniu, poniżaniu, zbrodniach i strachu" i tych właśnie opowieści się spodziewałam. Większej ilości słów, które wypłynęły bezpośrednio z ust kobiet i dzieci, które stały się towarem handlarzy lub same zgodziły się na prostytucję. Historii ich ciężkiego życia. "Niewolnice władzy" oczywiście zawierają świadectwa, ale jest ich jak dla mnie zbyt mało w stosunku do całości.



15 komentarzy :

  1. Odpowiedzi
    1. może uda mi się przeczytac ; )

      Usuń
    2. Jak chcesz, mogę Ci podesłać :) albo przy okazji spotkania przywieźć

      Usuń
  2. no to faktycznie zapowiadała się bardziej mocnym akcentem szkoda że cię rozczarowała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też żałuję, bo bardzo się napaliłam na nią

      Usuń
  3. Sama nie wiem, na razie na pewno się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś miała jednak ochotę, mogę pożyczyć :)

      Usuń
  4. Chyba nie dla mnie, skoro źle ją odebrałaś, to ja tez wole nie ryzykować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, czytałam recenzje innych i im się podobała więc może i Tobie przypadnie do gustu :)

      Usuń
  5. Spasuję przy tej książce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie nie jest to książka dla każdego, trzeba mieć ochotę na taką tematykę

      Usuń
  6. Na początku mega mnie zainteresowała, ale wolę książki gdzie nie ma suchych faktów, ale opisane są historie i do tego wypowiedzi osób poszkodowanych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak zdecydowałam się przeczytać :) I nawet całkiem, całkiem mi się ją czyta :)

      Usuń
    2. To jak już skończysz daj znać jak Ci się podobała :)

      Mnie niestety nie zachwyciła, ale to już wiesz :) i to wcale nie znaczy, że innym się książka nie podoba.

      Usuń

Bardzo mi miło, że odwiedziłaś/eś mojego bloga :) jeszcze milej mi będzie jak zostawisz kilka słów komentarza :) Zapraszam do kolejnych odwiedzin :)