ceneo

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Jak rozładować frustrację?

Czasami czuję potrzebę wyrażenia swojego niezadowolenia niewypowiedzianego głośno. Nie mówię, że chodzi od razu o rzucanie k... i h... niemniej słów ujawniających moją mroczną stronę. Dziś mam właśnie taki dzień, że mogłabym raz za razem wyrażać swoją wściekłość. Wszystko, mnie wkurza od rana i wszystko się nie układa po mojej myśli. 

Wymyśliłam sobie, że założę zupełnie anonimowe konto na Blip i będę się wypisywać :) Pomysł myślę, że niezły jednak:

Wykop mnie nie interesuje wrrr. 

Jaki macie sposób na wyrzucenie z siebie tego co Was wkurza? 


12 komentarzy :

  1. ja krzyczę aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa :)
    a tak na powaznie to sama ostatnio miala bym chec czasem gdzies troche swojej zolci wylac, tylko najlepiej anonimowo bo moze do mnie wrocic :)

    OdpowiedzUsuń
  2. w domu krzyk "aaaaaaaaaaaa" to jeszcze przechodzi, ale w pracy to tak nie bardzo mogę sobie pozwolić :)

    Może założymy sobie jakieś takie miejsce w sieci dla wściekłych mam i pracowników ;) ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super sprawa :) tak zrobmy :)

      Usuń
    2. To musimy jakiegoś informatyka zwerbować :) chyba, że ty potrafisz strony tworzyć :)

      Usuń
    3. Ktoś chce współtworzyć stronę z nami :) ?

      Usuń
    4. jednego zaprzyjaźnionego człeka internenu mam :) przegadam z nim pomysł w weekend :)

      Usuń
  3. Ja to wszystko duszę w sobie, aż w końcu wybucham;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to duszenie w sobie nie jest dobre

      Usuń
  4. Ech... Zazwyczaj tak jest, że jak coś wkurza człowieka to wszystko na raz. Ja wtedy próbuję przeczekać (i idę np. spać :P), ale wiadomo, że nie zawsze to pomaga i wtedy... wybucham :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zostań anonimowym trollem na innych blogach :D

    A tak na serio to polecam założenie sobie bloga tylko dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie raz mam tak samo, ale nawet i krzyczec mi się zwyczajnie nie chce..

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak mnie ciśnie to sobie poprzeklinam w łazience. Popłaczę i zakładam na uczy słuchawki, podkręcam muzykę i śpiewam do utraty tchu. Polecam ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że odwiedziłaś/eś mojego bloga :) jeszcze milej mi będzie jak zostawisz kilka słów komentarza :) Zapraszam do kolejnych odwiedzin :)