wtorek, 28 sierpnia 2012

Marudna :(

Dziś Wiki była w żłobku od 7.00-13.00. Spała razem z dziećmi. Nie miała problemu z zaśnięciem, ale ogólnie była marudna, piszcząca, nie zjadała tak ładnie wszystkiego do końca jak zazwyczaj. 

Hmm nie jestem pewna, ale podejrzewam, że to nie tylko o pozostawanie w żłobku chodzi. Wydaje mi się, że kolejny ząbek chce się wydostać na światło dzienne. Chociaż z pewnością, Wiki tęskni. Dziś, jak ją odbierałam, przytulała się do mnie jak jeszcze nigdy dotąd. Z jednej strony cieszyłam się z tego tulenia, z drugiej przykro mi było, że musi za mną tęsknić :(

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

P.S. Kocham Cię

"P.S. Kocham Cię" Cecelia Ahern - czytaliście? 


http://www.poczytaj.pl/193388

a może oglądaliście film z Hilary Swank w roli głównej?

http://www.smh.com.au/news/film-reviews/ps-i-love-you/2007/12/26/1198345043704.html

a może i czytaliście i oglądaliście?

Książkę tę poleciła mi koleżanka z pracy. Trochę trwało zanim nadeszła jej kolej :) ale w końcu ją przeczytałam :) Pierwsze hmm może 20 stron i ryczałam jak głupia (Mąż był trochę zdezorientowany: poszła do wanny uśmiechnięta, a wróciła z czerwonymi oczami :)) I tak posuwając się coraz dalej z czytaniem, na przemian śmiałam się i płakałam. Książka bardzo przypadła mi do gustu. Na trudny temat, a właściwie o trudnym okresie życia głównej bohaterki, a jednak nie jakoś smętnie, a z humorem. Ślicznie napisana :)

Bardzo cieszyłam się, że powstał na podstawie "P.S. kocham Cię" film. Nie mogłam się doczekać, kiedy go obejrzę. Ciekawa byłam jak reżyser widział tę opowieść, jak ją przedstawił.  Chciałam jeszcze raz pośmiać się i popłakać, tym razem w towarzystwie Męża. 
Niestety na filmie bardzo się zawiodłam :( Zupełnie rozmijał się z moimi wyobrażeniami. Sama treść odbiegała bardzo mocno od książki. Tak śmieszny fragment książki, 30-te urodziny Holly zupełnie zmieniony. Zresztą nie będę wymieniać, wszystkie śmieszniejsze fragmenty, w filmie zostały przedstawione w smutny sposób. Książka była weselsza, pozytywniejsza i to było fajne. W filmie brakowało mi również tych emocji. Aktorka grająca Holly mi nie pasowała ... zdecydowanie się rozczarowałam. 
Być może jakbym najpierw obejrzała film, albo jakbym miała dłuższą przerwę między czytaniem i oglądaniem, może wówczas film wydałby mi się lepszy, doceniłabym go. Niestety jest jak jest. Film obejrzałam w zasadzie kilka dni po przeczytaniu książki i pozostało mi po nim uczucie niedosytu i rozczarowanie. 

Książkę bardzo polecam, filmu niestety nie. Chyba, że ktoś planuje zacząć od oglądania :) a skąńczyć na czytaniu.

***
 
P.S. Kocham Cię Mężu :*

piątek, 24 sierpnia 2012

Miało być o oszczędności czasu :)

Dziś coś z innej beczki. Przepis na oszczędność czasu zaczerpnięty z mojej ostatniej/bieżącej lektury:

"Włączył swoje małe radio i sprzątał dalej, sprawnie i szybko zaprowadzając zorganizowany, wojskowy ład, a jednocześnie planując, co będzie robił potem. Zwykle robił dwie lub trzy rzeczy naraz, to bardzo wypełniało czas i zarazem go oszczędzało. Kończył jedną pracę - i już mógł płynnie przechodzić do innej. Piętnaście lat praktyki. Teraz, sprzątając, mógł nawet nie myśleć o tym, co robi. Więc też nie myślał."

Małgorzata Musierowicz "Córka Robrojka"



Fakt, czasem też tak robię jak mam lepszy dzień, znaczy więcej ochoty do roboty :) I faktycznie jest to sposób skuteczny :)

źródło: internet

Postanowiłam przeczytać stojące na mojej półce książki Pani Musierowicz :) Może na taką lekturę już za późno, a może nie :) Stwierdziłam po prostu, że muszę wiedzieć w przyszłości co mogę polecić córce do przeczytania :) Kto wie, a może razem będziemy czytać :) Oj chciałabym mieć dla niej tyle czasu, cierpliwości, chęci żeby właśnie w ten sposób ( i między innymi w ten sposób) spędzać z nią czas.

Na chwilę obecną jakby mnie ktoś zapytał, jaką książkę mogę polecić młodej dziewczynie to wymieniłabym książkę Ireny Zarzyckiej "Dzikuska. Historia miłości". Pamiętam również, że seria książek o Emilce Lucy Maud Montgomery bardzo mi się podobała, ale tak po za tym to nic innego nie pamiętam.

Ja w dzieciństwie czytałam "Pan Samochodzik", "Piętnastoletni kapitan", "Wakacje z duchami", "Martin Eden" ... trochę mniej dziewczęce lektury :)

Może teraz nadrobię zaległości :)


Będzie lepiej?

Myślałam, że będzie coraz łatwiej, że Wiki będzie coraz bardziej zadowolona ... płakała, wyciągała do mnie swoje maleńkie rączki i patrzyła tak ... 

:'(  :'(  :'(  



Jak jej nie ma przy mnie, nie wiem czym się zająć. Nawet książki w księgarni nie były w stanie na dłużej mnie zatrzymać. Owszem zrobię to co muszę, ale ... 
W domu taka cisza :( Nikt nie ciągnie za nogawkę :( 


***

Przeczytałam w końcu "Sklepik z marzeniami" Kinga - długo to trwało. Książkę pożyczyłam jeszcze przed narodzinami Wiki :) A czytać zaczęłam hmm w marcu?! a może wcześniej? Fakt więcej to ta książka leżała na półce i mnie dręczyła swoim stanem "teraz czytam" niż faktycznie po nią sięgałam. Rezultat - jakoś za bardzo to ona mi się nie podobała, ale czego się spodziewać jak czyta się książkę w ten sposób: 3 strony - 3 dni przerwy, 1 rozdział - 5 dni przerwy, a potem przerwa z miesiąc albo dwa. Najlepsza książka znudzi się przy takim czytaniu.

Przeczytałam w końcu "Oskar i Pani Róża" Schmitta - śliczna :) Prosta,  z humorem na tak trudny temat, w fajnej formie listów ... Uśmiechałam się ze łzami w oczach. Tę książkę chciałabym mieć na swojej półce.


środa, 22 sierpnia 2012

Przedszkole/żłobek = trudne rozstanie matki z dzieckiem

W związku z tym, że od poniedziałku przyzwyczajamy Wiki do żłobka, i z tym, że oczywiście ja bardzo to przeżywam Słodko Gorzka przesłała mi na maila materiały z zajęć o  adaptacji dziecka. Bardzo Ci za to dziękuję Słodko Gorzka :) Jak czyta się ten materiał na spokojnie, wszystko wydaje się zupełnie oczywiste. Każda mama/tata tak rozumuje pewnie. Jednak kiedy w grę wchodzą emocje, rozum się wyłącza i ciężko jest racjonalnie myśleć. Dlatego postanowiłam zacytować je poniżej. Może ktoś oprócz mnie z nich skorzysta w tym ciężkim zarówno dla dziecka jak i jego rodziców czasie.

"1. Fakt pójścia dziecka do przedszkola muszą zaakceptować rodzice. Często rodzic bardziej przeżywa rozstanie, aniżeli dziecko i swoje lęki podświadomie przenosi na dziecko - maluch obserwując rodzica i widząc jego niepokój, sam odczuwa, że dzieje się coś złego.

2. Dziecko płacze, gdy trzeba się rozstać. Pożegnaj się z nim spokojnie i przede wszystkim bez pośpiechu. Nie przeciągaj pożegnania w szatni, pomóż dziecku rozebrać się, pocałuj je i wyjdź. 


3. Pozostawiając dziecko w przedszkolu, nie uciekaj ukradkiem odwracając jego uwagę, bo dziecko myśli, że je tu zostawiasz na zawsze i nie wrócisz po nie.
 
4. Nie strasz dziecka przedszkolem.

5. Nie bagatelizuj łez, nie ośmieszaj i nie pokazuj dzielnych dzieci, które przy rozstaniu nie płaczą - zawstydzasz je, poczuje się gorsze. Raczej przytul swoją pociechę i powiedz, że doskonale ją rozumiesz, że tobie też trudno się rozstać, ale za kilka godzin będziecie razem.

6. Jeżeli jest to możliwe, przez kilka pierwszych dni odbieraj dziecko już po 3-4 godzinach.

7. Niech odprowadza dziecko osoba, z którą jest ono mniej zżyte – rozstania będą łatwiejsze.

8. Nie zabieraj dziecka do domu, kiedy płacze przy rozstaniu. Jeśli zrobisz to, choć raz, będzie wiedziało, że łzami można wszystko wymusić.

9. Nie obiecuj, że jeśli pójdzie do przedszkola, to coś dostanie – jest to forma przekupywania.

10. Nie wymuszaj na dziecku, aby zaraz po przyjściu z przedszkola do domu opowiadało, co się wydarzyło w przedszkolu. To powoduje niepotrzebny stres.

11. Trzy i czterolatki nie potrzebują rówieśników do zabawy. Nie tłumacz dziecku, że powinno bawić się z innymi dziećmi. Zostaw je w spokoju. Jeśli na początku będzie układało klocki samotnie, nie przejmuj się tym, wkrótce odkryje przyjemność ze wspólnej zabawy.

12. Porozmawiaj z dzieckiem o potrzebie dzielenia się zabawkami, o miłym zachowaniu wobec kolegów. Nigdy nie zachęcaj, aby dziecko było agresywne. Nawet, jeśli kolega uderzy je łopatką w piaskownicy, nie doradzaj mu, żeby oddało. W ten sposób uczysz tylko agresji, a nie rozwiązania konfliktów.

13. Zawsze żegnaj i witaj swoje dziecko z uśmiechem.

14. Ciesz się i okazuj zadowolenie i cierpliwość, kiedy dziecko wykazuje samodzielność, wspieraj dziecko w samodzielnym radzeniu sobie z czynnościami samoobsługowymi.
Przedszkolne życie wymaga samodzielności, gdyż wychowawczyni nie jest w stanie zająć się wszystkimi dziećmi. Jednocześnie, jeżeli dziecko nie potrafi samo jeść, ubierać się, pomóż mu się tego nauczyć. Naucz je również cierpliwości i czekania na swoją kolej.

15. Konsekwentnie dotrzymuj danych dziecku obietnic, bądź słowny, np. jeśli umówimy się z dzieckiem, że zostanie odebrane po obiedzie, to pobyt w przedszkolu nie może przedłużyć się do podwieczorku.

16. Nie zamartwiaj się w domu, w pracy, jeśli rozstanie z dzieckiem było ciężkie, ponieważ zazwyczaj po wyjściu rodzica, dzieci bardzo szybko uspokajają się i zaczynają bawić. Jeśli czujesz niepokój, zadzwoń do przedszkola i porozmawiaj z nauczycielką o samopoczuciu dziecka.

17. Zapewnij dziecku ulubiony przedmiot lub zabawkę, które mogą mu dać poczucie bezpieczeństwa." 

Barbara Lauba


wtorek, 21 sierpnia 2012

Płacz dziecka

Matka pozna głos swojego dziecka nawet wśród tysiąca płaczących maluchów :(

Dziś jak wychodziłam ze żłobka, to Wiki nie płakała. Uśmiechnęła się do Pani, która wzięła ją na ręce. Miała dobry humor. Dałam buziaka i wyszłam. Za jakiś czas był moment, w którym płakała nie tylko Ona, lecz jej głosik z pewnością słyszałam. (Przestraszyła się? inne dziecko coś jej zrobiło? a może tylko zabawkę chciała tą samą co inne dziecko? Masa pytań! Strach! Bezsilność) Później znowu słyszałam jej płacz ... Na sam koniec to już tak się rozpłakała, że nie mogła jej Pani uspokoić - była zmęczona. Bardzo zmęczona. Jak wzięłam ją na ręce od razu ucichła, uspokoiła się moja Kruszynka. Pani stwierdziła, że było dobrze. Ciekawe czy jakby Wiki potrafiła mówić to samo by powiedziała :(

Znowu siedziałam na placu zabaw przed budynkiem. Bo gdzie na te 2 godziny mam iść. Do domu doszłabym i musiałabym wracać. Do sklepu nie opłaca się. Zresztą po co. 
Jutro pewnie też będę siedzieć na ławce pod oknem. Co prawda jutro Wiki na 3 godziny idzie, ale za to na 7.00 - to zbyt wcześnie, żeby do sklepu iść. Do domu hmm nie opłaca się. Lepiej poczytać książkę na ławce. Choć nie wiele przeczytanych słów do mnie dociera, ale to nie ważne.  
Ok przyznam się. Wolę na tej ławce siedzieć. Zawsze w razie co, w minutę będę mogła być przy Niej. 

Wiki jest bardzo zmęczona tą nową sytuacją. Wczoraj zasnęła mi w wózku, jak wracałyśmy do domu. Później spała 3 godziny. Dziś od razu po wejściu do mieszkania położyłam ją do łóżeczka, nie chciała leżeć. Usiadła i zaczęła się bawić Klaunem, za chwilę patrzę, śpi na siedząco, głową oparta o szczebelki łóżeczka :( Moje biedne Maleństwo :(

I mimo wszystko tak pięknie do mnie się uśmiecha. Nie jest na mnie zła za to, że ją tam zostawiam :'(

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Pierwsza godzina w żłobku

To była najdłuższa i najgorsza godzina w moim życiu :( 

Wiki ma za sobą pierwszą godzinę w żłobku. Chyba jej się nawet spodobało. Jednak jak ją zostawiałam strasznie płakała :( Słyszałam ją po wyjściu ze żłobka :( Słyszałam siedząc na ławeczce przed budynkiem, z książką w jednej dłoni i chusteczką w drugiej. 

Dość szybko nastała cisza, ale ja ciągle widziałam maleńką twarzyczkę zalaną łzami, z wyrzutem w oczach. Siedziałam nasłuchując. Niesamowite wyrzuty sumienia zaczęły mnie dręczyć. Wyrzuty nie dotyczące tylko tego, że zostawiam ją w żłobku, że tak wcześnie od siebie ją odrywam, że moje dziecko pewnie się boi. Wyrzuty, że jak miała ten okres 2-3 tygodni płaczu nocami, nie wiedziałam, nie czułam, że to głód, a nie kolka. Wyrzuty, że płacz mnie denerwuje, że za mało jej czasu poświęcam, że nie potrafię sprawić by zawsze była uśmiechnięta, wyrzuty ...

Szczęście, że Wiki chyba mimo moich obaw, całkiem dobrze w żłobku się czuła. Jak Ją odbierałam nie była zapłakana, nie była przestraszona. Zwyczajnie się zachowywała, nie marudziła więcej niż w domu o tej porze. Pani ze żłobka powiedziała, że całkiem nieźle jak na pierwszy raz się zachowywała, że nawet zaczęła się z dziećmi bawić. 

Jutro 2 godziny. Będzie ciężko. 
Mam nadzieje, że Wiki szybko się przyzwyczai. I że jej nie boli to tak jak mnie :(

piątek, 17 sierpnia 2012

Co tam u Wiki?

Wiki ma już 3 małe, białe ząbki :) i nie waha się ich użyć :) Kiedyś zachciało mi się, sprawdzić czy coś nie przykleiło się jej do podniebienia - następnym razem zastanowię się, czy aby na pewno nie ma innego sposobu niż wkładanie jej palca do buzi :) 

Lubi swój nocniczek, a szczególnie jego opróżnianie :) Już tradycją się stało, że zabieram ją do łazienki i pokazuję jak spuszczam wodę :) Toaleta w ogóle to bardzo interesujące miejsce :)

Wszędzie sobie wejdzie :) wszystko co zbyt nisko weźmie. Ostatnio fajną zabawą stało się przewracanie słoików z dżemem oraz wyrzucanie na podłogę namoczonych ubranek :) 

Niedawno nie potrafiła raczkować, nie potrafiła sama usiąść, a teraz szuka odpowiedniego miejsca, żeby podnieść się i przyjąć pozycję stojącą :) Pomimo tego, że chwieje się, próbuje z gracją stawiać kroczki (oczywiście podtrzymywana)

Swoim uśmiechem prowokuje ludzi na ulicy. Ciągle rozmawiam z obcymi, wszyscy się mnie pytają czy ona tak zawsze się śmieje :) 

Jest niesamowicie urocza :) nie wyobrażam sobie życia bez naszego Małego Skarba :) Kochamy ją tak jak nikogo na świecie.

czwartek, 16 sierpnia 2012

Wygrałam "Konkurs z Merlinem" :)

Jakiś czas temu - haha dość często używam tego zwrotu :) ale co mam napisać, skoro faktycznie, jakiś czas temu się to wydarzyło? Więc niech będzie:

W połowie lipca, wzięłam udział w konkursie u Lena173. Zadaniem konkursowym było dokończenie zdania: "Książki są dla mnie ..." Moja odpowiedź brzmiała:



Podejrzewałam, że jak zwykle nie wygram. Jakoś nie mam szczęścia w konkursach, a jednak :) 
Nadrabiając zaległości w czytaniu blogów po powrocie z urlopu, zostałam mile zaskoczona :) Wygrałam książkę "Klug" :) Ogłaszam, że jest to moja PIERWSZA w życiu wygrana :)


Dziś pani ze spedycji mi ją dostarczyła :) 

Dotychczas nie miałam pojęcia, jak czuje się zwycięzca, obdarowany :) Dziś już wiem :) Niby nic wielkiego, tylko książka (a właściwie to AŻ KSIĄŻKA), a tyle radości :)  Pochwaliłam się Mężowi, pochwaliłam siostrze i teraz szybko skrobię posta, żeby i Wam się pochwalić :) 

Oli i księgarni Merlin chciałam bardzo podziękować :) Jak tyko dokończę dotychczas rozpoczęte książki, przeniosę się w świata przedstawiony przez jeszcze mi nieznanego Bajona :)

wtorek, 14 sierpnia 2012

Katarynka

Pamiętacie nowele "Katarynka" Bolesława Prusa? Przyznam się szczerze, że ja już ją zapomniałam, ale dzięki temu, że kiedyś ją przeczytałam wiem, że taki instrument istnieje. 



Wczoraj pierwszy raz w życiu miałam okazję zobaczyć i usłyszeć katarynkę :) Strasznie żałuję, że po pierwsze nie miałam aparatu, a po drugie bardzo się śpieszyłam. Mam cichą nadzieję, że Pan kataryniarz zatrzymał się w Toruniu na dłużej i dziś spotkam go podczas spaceru z Wiki :) Kto wie może i jakaś fotka wpadnie :)

Póki co zdjęcie z internetu :) 

http://pl.wikipedia.org/wiki/Katarynka_%28instrument_muzyczny%29

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Ciasto

Dziś wpadną w odwiedziny moje koleżanki, takie jeszcze z podstawówki. Z tej okazji pierwsze co dziś zrobiłam (oczywiście po zrobieniu kanapek dla Męża i nakarmieniu dziecka) to ciasto. Zagniotłam drożdżówkę i już pięknie pachnie z piekarnika. Przed wyjściem do pracy Mąż zapytał:
- Co robisz?
- ciasto
- dlaczego?
- bo koleżanki przyjdą. 

Nie jestem przekonana, czy On chciał mi powiedzieć to, co do mnie owej chwili dotarło, ale usłyszałam przy okazji tej rozmowy wewnętrzny głos: "A kiedy ostatnio zrobiłaś ciasto dla Męża? Tak bez specjalnej okazji, zwyczajnie dla Męża?"

Właśnie :( Ehh straszna jestem. Muszę się zacząć bardziej starać.

sobota, 11 sierpnia 2012

Rady dla Wenusjanek - 5

6 . Przestań używać słów mógłbyś/możesz

Nam kobietom zwrot "czy mógłbyś/możesz ..." wydaje się grzeczniejszy, delikatniejszy od przykładowo "Czy to zrobisz". Jednak zwrot ten nie przedstawia prośby/życzenia lecz jest pytaniem, mającym na celu uzyskanie odpowiedzi. Zwroty "czy mógłbyś", "czy możesz" drażnią Mężczyzn. 
Zamiast mówić "Czy mógłbyś wynieść śmieci?" powiedz "Wyniesiesz śmieci?" dzięki temu odniesiesz lepszy rezultat :)

7. Prośby wypowiadaj:
  • wprost,
  • bądź zwięzła,
  • używaj zwrotów: "Czy zrobisz?", "Zrób proszę"

***

Z mojej strony to by było na tyle. Wspomniane przeze mnie rady zostały w książce szeroko opisane, przedstawiono również wiele przykładów, wskazano sposób postępowania.  Poruszonych zostało jeszcze wiele innych  tematów: kłótnie i sposoby ich unikania, cykle uczuciowe mężczyzny i kobiety, zdobywanie punktów u partnera, listy miłosne i wiele innych. Książkę, po mimo, że to poradnik, czyta się z wielką przyjemnością, właściwie połyka się :)



piątek, 10 sierpnia 2012

Przytulanie

Wystarczyło przytulić mnie. Wystarczyło, że usłyszałam "rozumiem" i głośno powiedziałam jak się we mnie buzuje. Przeszło :) 

Nawet Wiki chyba dziś wyczuła, że musi się postarać, żeby mi humor poprawić :) Była wyjątkowo grzeczna i tak niezwykle urocza :)

Wkurza mnie myślenie o wszystkim

Nie nadaję się na żonę i matkę, bo wkurza mnie to, że muszę myśleć o wszystkich i o wszystkim :/  
"." tyle brakuje żebym wybuchła :/

Zwalmy na NPM

czwartek, 9 sierpnia 2012

Rady dla Wenusjanek - 4

"Mężczyźni walczą o prawo do wolności, a kobiety o prawo do niepokoju. Mężczyznom potrzeba przestrzeni, kobietom zrozumienia."

5. Staraj się zaspokoić podstawowe potrzeby emocjonalne swojego Mężczyzny. 


Każdy człowiek potrzebuje wszystkich 12-tu przejawów miłości, jednak Mężczyzna w pierwszej kolejności potrzebuje zaspokojenia innych potrzeb niż kobieta. Podstawowymi potrzebami emocjonalnymi Mężczyzny są: zaufanie, akceptacja, docenianie, podziw, aprobata, zachęta. Spełnienie tych 6-ciu potrzeb pozwala wpełni przyjmować i doceniać inne przejawy miłości.

Rady dla Wenusjanek - 3

"Pragnie dawać, ale bojąc się porażki, nawet nie próbuje"

"Mężczyzna niechętnie słucha kobiety nieszczęśliwej i rozczarowanej, ponieważ odnosi wówczas wrażenie, że to on zawiódł."

4. Proś i sięgaj po pomoc Mężczyzny z UFNOŚCIĄ - ona mobilizuje go. Pamiętaj, żeby nie doradzać, nie kontrolować, nie krytykować ... Zauważaj i doceniaj Jego starania.
Mężczyzna boi się dawać, bo może okazać się niekompetentny, nie wystarczająco dobry w tym co robi. Swoim zachowaniem możesz sprawić, że poczuje się pewniej i będzie coraz częściej pomagał, lub potwierdzić jego przypuszczenia, że nie jest w stanie zaspokoić Twoich potrzeb, więc nie ma po co się starać. Mężczyzna musi czuć się potrzebny, w przeciwnym razie przestaje się starać.

środa, 8 sierpnia 2012

Prezenty świąteczne

24.12 zbliża się nieuchronnie, więc trzeba zacząć kupować prezenty ;)

A tak serio, to wczoraj jakoś nie chciało mi się spać, Mężowi również. Weszliśmy na temat prezentów i omawialiśmy go do północy. Nie zabrakło śmiechu, spadania z łóżka i ogólnie zachowania nieodpowiedniego do godziny.

Zastanawiamy się, co kupić osobie której nie znamy, która pochodzi z zagranicy i przyjedzie jako osoba towarzysząca naszej siostry. Wiemy, że osobnik ten lubi piłkę nożną i bary :) i w sumie nic więcej. Padły propozycje: pierniki toruńskie, album o Toruniu, kufel do piwa z wygrawerowanym imieniem. 

Jakie prezenty dajecie osobom, których upodobań nie znacie?

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Rady dla Wenusjanek - 2

"Mężczyźni ... milkną by przemyśleć sprawę. Kobiety myślą głośno."

3. Pozwól Mężczyźnie "wyłączyć się", nie słuchać, zająć się np. grą, czy czytaniem gazety.

Często gdy czujesz się ignorowana, mniej ważna, wydaje Ci się, że Mu nie zależy, On zupełnie przypadkowo wysyła do Ciebie takie sygnały. W przypadku Mężczyzn, "zamknięcie się w swojej jaskini" jest reakcją na stres i nierozwiązane, męczące Go problemy. Mężczyźni zamykają się w jaskini po to, by coś przemyśleć.
Ty potrzebujesz wygadać się, a On musi zająć się czymś innym, żeby na jakiś czas o problemie zapomnieć i odpocząć.
Nie obrażaj się, nie unoś. Poczekaj, aż zwróci na Ciebie uwagę i nie dopuszczaj myśli, że to z braku miłości, bo tak nie jest :)


Nigdy nie wchodź do jaskini!

"Wszystko dobrze"; "Wszystko fajnie"; "Nic się nie stało"; "Wszystko w porządku"; "To nic wielkiego"; "Nie ma problemu" 

Te słowa sygnalizują, że Marsjanin zbliża się do jaskini, a może nawet już w niej jest. Więc nie narzucaj się z rozmową, zwyczajnie daj mu spokój. Jak koniecznie musisz się wypowiedzieć to zrób to na kartce papieru, albo pogadaj z przyjaciółką.  Zajmij się sobą, oddaj się przyjemnym zajęciom.
Pogoda i odprężenie kobiety prowokują Mężczyznę do wyjścia z jaskini

niedziela, 5 sierpnia 2012

Marzenie o pracy

Marzy mi się taka praca, w której będę miała swoją działkę, za którą będę sama odpowiadać, którą będę w stanie ogarnąć. 

Marzy mi się taki bałagan, w którym będę potrafiła się odnaleźć, bo będzie to mój własny bałagan, możliwy do ogarnięcia.

Marzy mi się kraj, w którym nie będę się bała zmieniać pracę, w poszukiwaniu tej, która będzie dla mnie najbardziej satysfakcjonująca. 

Hmm marzenia nie do zrealizowania, bo przecież u nas ciężko o znalezienie jakiejkolwiek pracy :(

sobota, 4 sierpnia 2012

Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus

Ostatnio przeczytałam książkę "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus" Johna Gray. Fajnie się czytało, zupełnie jakby nie był to poradnik :) Dowiedziałam się ciekawych rzeczy :) i już staram się co do niektórych zaleceń stosować.

Postanowiłam napisać o kilku dobrych radach dla Wenusjanek :) jakie autor przedstawił w swoim dziele. W jednym poście trudno byłoby raczej zmieścić wszystko to, co chciałam zanotować. Nikt nie dobrnąłby do końca. W związku z tym, będę publikować w częściach :)

Oczywiście wszystkie zamieszczone przeze mnie cytaty pochodzą z książki "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus" Johna Gray.

To do roboty:

"Mylnie sądzimy, że jeśli nasi partnerzy nas kochają, to będą reagować i zachowywać się w określony sposób. Taki sam, w jaki my reagujemy i zachowujemy się gdy kogoś kochamy."


1.  Zrozum, że Mężczyzna pochodzi z Marsa! Nie czuje tego co Ty, tak jak Ty. Inaczej reaguje. Czego innego potrzebuje.

2. Nie kontroluj, nie udzielaj rad Mężczyźnie, pozwól Mu popełniać błędy, samodzielnie rozwiązywać problemy ... Twoja chęć pomocy (wynikająca z miłości i faktu, że zależy Ci na Nim) odbierana jest jako brak wiary w Niego, wręcz upokorzenie. Sugeruje, że jest niekompetentny, słaby, "do niczego". On musi problem rozwiązać sam. 

"Marsjanin pragnie, by jego ukochana Wenusjanka ufała, że on poradzi sobie ze wszystkimi kłopotami. To, że mu się ufa, jest niezwykle ważne dla jego poczucia godności, dumy i zadowolenia z siebie."

środa, 1 sierpnia 2012

Papierowa rocznica ślubu :)

Szepty (2011)
http://www.filmweb.pl/film/Szepty-2011-587468
Była bawełniana, jest i papierowa :) 

Wczoraj obchodziliśmy drugą rocznicę ślubu :) Znowu na wspomnienia mi się zbiera, ale już pisać nie będę :)  Krótko tylko: jestem szczęśliwą żoną i matką :) I myślę, że miałam na prawdę dużo szczęścia, że w niezmierzonym oceanie internetu znalazłam (a może to On mnie znalazł) mojego Męża :) Szczęściara ze mnie :) 
Szczęśliwa, szczęścia, szczęściara :) ale te wszystkie słowa to dlatego, że .... no przecież sami wiecie :)

Z okazji rocznicy wyskoczyliśmy z Mężem do kina :) na film "Szepty". Powiem szczerze, że bardzo mi się podobał :) Może nie był nie wiadomo jak przerażający, ale ja i tak pazury wbijałam w ramię Męża :) a i podskoczyć mi się zdarzyło :) Był też wątek miłosny :) i zaskoczenie. Podobał mi się i tyle :)

Urlop :)

5 dni intensywnego urlopu :) Byliśmy w Lublinie i Zamościu, odwiedziliśmy znajomych i rodzinę w okolicy Warszawy. Było naprawdę fajnie :) Wiki dobrze zniosła podróż, ze spaniem również nie było większych problemów. Hmm może inaczej Ona nie miała problemów :) spała "w środeczku" = my spaliśmy "na krawędzi" i do tego kopani :) Ale te 3 noce to się można przemęczyć :) Zaczęłam doceniać to, że normalnie Wiki śpi w swoim własnym łóżeczku, a nie z nami :)

Muzeum Wsi Lubelskiej


Pogoda owszem dla wielu była świetna, szczególnie dla tych co lubią się opalać "na skwarkę":) Temperatury zdecydowanie maksymalne. Jak dla nas mogłoby być dużo chłodniej. Samochodzik bez klimatyzacji, więc nie trudno sobie wyobrazić, że sama podróż do przyjemności niestety nie należała. Z drugiej strony nie padał deszcz :) więc można było spacerować :)


Oczywiście biorąc pod uwagę, że była z nami Kruszynka, nie mogliśmy pozwolić sobie na wielogodzinne zwiedzanie, wszędzie i wszystkiego. Nie chcieliśmy jej za bardzo męczyć. Jednak co zobaczyliśmy to zobaczyliśmy :)   


Przykładowo Muzeum Ziemi Lubelskiej :) Jak lubicie ciszę, zieleń, spacery to polecam. Na zwiedzanie skansenu zostawcie sobie kilka godzin, żeby się nie śpieszyć i koniecznie weźcie kocyk, prowiant i oczywiście dużo picia :) 




Zamość to małe, ale bardzo ładne miasto :) (Tu dopadły nas najwyższe temperatury ufff gorąco było) 







Niedawno pisałam, że Wiki nie ma ząbków :) a teraz mamy już 2 zęby i 3-ci w drodze :) Drugi ząbek wykluł się w dniu wyjazdu na urlop :) Szczęście, że Wiki łagodnie przechodzi to ząbkowanie. Właściwie to tylko trochę bardziej marudna może była bezpośrednio przed pokazaniem się zęba i mniej jadła, ale żadnej gorączki i innych objawów :)


Mąż urlop nadal ma, a ja do pracy chodzę, ale i tak jest super bo zdecydowanie więcej czasu mamy dla siebie :) Właśnie więcej czasu, a ja się ogarnąć nie mogę :) w domu bałagan, z pisaniem postów nie wyrabiam się, z czytaniem blogów to już w ogóle do tyłu jestem :)  Ale spokojnie dam radę :)