ceneo

piątek, 24 sierpnia 2012

Miało być o oszczędności czasu :)

Dziś coś z innej beczki. Przepis na oszczędność czasu zaczerpnięty z mojej ostatniej/bieżącej lektury:

"Włączył swoje małe radio i sprzątał dalej, sprawnie i szybko zaprowadzając zorganizowany, wojskowy ład, a jednocześnie planując, co będzie robił potem. Zwykle robił dwie lub trzy rzeczy naraz, to bardzo wypełniało czas i zarazem go oszczędzało. Kończył jedną pracę - i już mógł płynnie przechodzić do innej. Piętnaście lat praktyki. Teraz, sprzątając, mógł nawet nie myśleć o tym, co robi. Więc też nie myślał."

Małgorzata Musierowicz "Córka Robrojka"



Fakt, czasem też tak robię jak mam lepszy dzień, znaczy więcej ochoty do roboty :) I faktycznie jest to sposób skuteczny :)

źródło: internet

Postanowiłam przeczytać stojące na mojej półce książki Pani Musierowicz :) Może na taką lekturę już za późno, a może nie :) Stwierdziłam po prostu, że muszę wiedzieć w przyszłości co mogę polecić córce do przeczytania :) Kto wie, a może razem będziemy czytać :) Oj chciałabym mieć dla niej tyle czasu, cierpliwości, chęci żeby właśnie w ten sposób ( i między innymi w ten sposób) spędzać z nią czas.

Na chwilę obecną jakby mnie ktoś zapytał, jaką książkę mogę polecić młodej dziewczynie to wymieniłabym książkę Ireny Zarzyckiej "Dzikuska. Historia miłości". Pamiętam również, że seria książek o Emilce Lucy Maud Montgomery bardzo mi się podobała, ale tak po za tym to nic innego nie pamiętam.

Ja w dzieciństwie czytałam "Pan Samochodzik", "Piętnastoletni kapitan", "Wakacje z duchami", "Martin Eden" ... trochę mniej dziewczęce lektury :)

Może teraz nadrobię zaległości :)


9 komentarzy :

  1. No ja też czasem robię kilka rzeczy na raz, zwłaszcza na kompie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Heh mam tak samo jak Kruszynka ;)

    Ja w dzieciństwie bardzo mało książek czytałam. Nie lubiłam czytać, bo byłam do tego zmuszana. Teraz nadrabiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lucy Maud Montgomery to była kiedyś moja ulubiona autorka :) jej książki były pełne takiego przyjemnego ciepła, uwielbiałam je :) i zwasze żałowałam, że wiele osób zna z LMM tylko "Anię z Zielonego Wzgórza", którą przeczytałam z uśmiechem na ustach, ale nie byłam jej wielką fanką (dopiero późniejsze książki z tej serii do mnie przemówiły, ale dotyczyły już dorosłej Ani i jej dzieci). Wracając do Montgomery, to oprócz serii o Emilce miała jeszcze bardzo fajną serię o Sarze, w sumie obie bardzo miło wspominam (pamiętam też przyjemny familijny serial Droga do Avonlea, który leciał chyba w tvp1, eech to były czasy :) )

    OdpowiedzUsuń
  4. Małgorzata Musierowicz jest świetna, w dzieciństwie dosłownie pochłaniałam Jej książki. Do dzisiaj bardzo lubię wracać do "Jeżycjady"
    Z młodocianych czasów pamiętam też i bardzo miło wspominam książki Krystyny Siesickiej, chociażby :Jezioro osobliwości" czy "Zapałka na zakręcie". Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja wręcz nie mogę robić jednej rzeczy, bo szybko mnie nudzi, robię wszystko co się da, bo im większe wyzwanie, im więcej do roboty, tym bardziej mi się to udaje i tym chętniej je wykonuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo. Też czytałam Dzikuskę i całą Jeżycjadę Musierowicz ;))

    A z młodzieżowych, to jeszcze podobała mi się twórczość K.Siesickiej i m.in. Zapałka na zakręcie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz patrzę po komentarzach ,że ktoś już wyżej polecał heh ;D

      Usuń
    2. Siesicka po prostu warta polecenia:)

      Usuń
  7. Siesickiej nie miałam okazji czytać, na stare lata sięgnę po nią ;) przynajmniej "Zapałka na zakręcie" przeczytam skoro tak polecacie. Muszę w ogóle poszukać na półkach, może mam coś tej autorki, kto wie? Musierowicz kilka ksiażek na półce stoi, nie wiem czy akurta "Jeżycjady" jest, ale to też nie problem, gdzieś ją dostanę. W ogóle to problem stanowi tylko czas :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że odwiedziłaś/eś mojego bloga :) jeszcze milej mi będzie jak zostawisz kilka słów komentarza :) Zapraszam do kolejnych odwiedzin :)