piątek, 20 czerwca 2014

Przeprowadzka

Długo czekaliśmy na możliwość przeprowadzenia się. Zasiedlenie było planowane na koniec kwietnia, jednak z różnych względów, niezależnych od nas, przenieśliśmy się dopiero 12.06.14. Minął nasz pierwszy tydzień w nowym mieszkaniu :) 



Zamieszanie związane z przeprowadzką jest straszne. Człowiekowi wydaje się, że ma tylko kilka rzeczy do przewiezienia oprócz ubrań, a tymczasem nazbierał wszystkiego tyle, że kilka kursów samochodem trzeba było zrobić, żeby to przewieźć. Przy okazji robi się taki bałagan ... i nie wiadomo, gdzie czego szukać.

W sumie myślałam, że przez ten tydzień wszystko tak sobie poukładałam, że wiem gdzie co jest. Niestety, okazuje się, że nie ma kabla od aparatu i nie mamy pomysłu, gdzie go szukać :( Jest jeszcze podejrzenie, że został w starym mieszkaniu. Dziś to sprawdzimy i mam nadzieję, że kabelek się znajdzie, bo bez niego ... Zostaje jeszcze komórka, ale fotki nią robione będą jeszcze słabsze. Już wczoraj chciałam opisać książkę, porobić zdjęcia i okazało się, że zrobić to owszem mogę, ale jak je zrzucić? Właśnie mnie oświeciło :) Można jakoś bezpośrednio z karty przenosić zdjęcia na komputer, prawda?

Zagubiony kabel nie jest istotny :) Najważniejsze jest to, że w końcu mieszkamy już w nowym mieszkaniu. Mamy dwa razy więcej miejsca niż do tej pory :) 3 pokoje, kuchnia, łazienka, piwnica i prawdopodobnie garaż :) I balkon :) Miejsca bardzo dużo, szczególnie, że jeszcze mebli nie mamy :) A jaki spokój :) Już nie musimy słuchać wieczorami i nocami jak imprezowicze rzucają k...ami, wyśpiewują, biją się ... Możemy za to wyjść na balkon i posłuchać ciszy :)
Wszystkie sprzęty kupiliśmy nowe, więc i używanie ich jest przyjemniejsze. Za namową Męża kupiliśmy zmywarkę :) i w sumie fajna rzecz, ale bez niej też bym się obyła. Dalej garnki zmywam ręcznie, bo przeważnie miejsca w maszynie mi na nie brakuje :)
Wiki ma teraz swój pokój, a ja próbuję ją przyzwyczaić do tego, żeby w nim się bawiła, a nie rozrzucała zabawki po całym mieszkaniu - niestety, zaczynam już wątpić, czy to w ogóle możliwe. Ale żeby nie było, nie poddam się :)
W międzyczasie staramy się pozbyć pieluch. Wiki jest strasznie uparta i przeciwna nocnikowi. Owszem usiądzie na nim i nawet zrobi siku, ale ile najpierw trzeba się nagimnastykować, żeby ją namówić. Komunikować potrzeby nie chce. "Powiedz, że chcesz siku" - stwierdziłam, że może przez te słowa Wiki nie chce nas wołać, bo w końcu mówienie sprawia jej problem. Ustaliłam więc z nią, że pokarze nam, że chce siku. Jak pytam ją "jak pokarzesz, że chcesz siku?" to pokazuje (wcześniej muszę jej coś obiecać np. wyjście na spacer), ale jak chce siku to się schowa, kucnie i w majtki zrobi. Wygląda to tak, jakby się wstydziła na nocnik załatwiać. Ehh do września coraz mniej czasu, a my żadnych postępów nie robimy. Wyjścia nie ma, musimy uparciucha jakoś nauczyć :)

Wczoraj odwiedzili nas moi rodzice :) Wiki popisywała się, biegała i babcię prowadzała po mieszkaniu :) Na jutro planujemy zaprosić rodzinę Męża :) a potem w kolejny weekend znowu kogoś :) Cieszę i chcę się tą radością dzielić :) A może chcę się chwalić? ale czy to źle?


17 komentarzy :

  1. Super, że już jesteście w nowym mieszkaniu. A dziecko samo pewnego dnia skorzysta z toalety - ze mną rodzice też mieli podobny problem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko, że nasza Wiki we wrześniu już do przedszkola idzie, więc trzeba się śpieszyć z tym odpieluchowaniem

      Usuń
  2. Wcale Ci się nie dziwię, że chcesz się chwalić nowym mieszkaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniale, że już jesteście na swoim. 3 pokoje to już ogrom miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że w końcu jesteście na swoim :))
    A może zamiast nocnika spróbujcie z nakładką na wc. Czasami pomaga. Co do zabawek w całym mieszkaniu- nam się nie udało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co, na nakładkę nawet nie chce usiąść :)

      Usuń
  5. Tak się zastanawiam... czemu "prawdopodobnie" garaż :D?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Prawdopodobnie" ponieważ był przetarg na nie i ten etap przeszedł pozytywnie dla nas. Musimy jeszcze zobaczyć jak będzie wyglądała umowa, ale to pewnie już formalność i będziemy parkować pod dachem.

      Mąż Yllli :)

      Usuń
    2. No raczej, bez dachu trochę niebezpiecznie.

      Usuń
    3. Mąż wyjaśnił więc nie pozostaje mi już nic do dodania :)

      Usuń
  6. My już 6 miesięcy "na swoim" - też 3 pokoje - i nadal chętnie zapraszam gości :) (może po prostu jest wreszcie dość miejsca, żeby się gościć?)
    Co do kabelka - pewnie się znajdzie, ale oczywiście można też zgrywać bezpośrednio, tylko komputer musi mieć gniazdko na kartę (laptopy często mają, a są też takie specjalne wtyczki - jak np. tu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kabelek się znalazł (był w starym mieszkaniu) a co do tego, że w końcu jest miejsce, żeby się gościć to masz rację :) Do mieszkanka w którym trudno się minąć, nie ma gdzie posadzić ludzi i ogólnie są kiepskie warunki, nie chętnie się zaprasza.

      Usuń
  7. Oj Kochana chwal się chwal! cieszę się razem z Wami! Marzenia trzeba realizować, a własne, cudne mieszkanie jest wielkim powodem do radości :) Życzę samych szczęśliwych chwil w nowym domu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już nie wyobrażam sobie życia bez zmywarki, chociaż początkowo też wydawała się zbędna.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że odwiedziłaś/eś mojego bloga :) jeszcze milej mi będzie jak zostawisz kilka słów komentarza :) Zapraszam do kolejnych odwiedzin :)