ceneo

niedziela, 25 marca 2012

Nowe smaki :)

Wiki skończyła 4 miesiące :) W związku z tym, że jest już taka duża :) dostała do spróbowania coś nowego :) W końcu ile czasu można tylko mleko i mleko pić. 

Wczoraj "wypiła" 2 łyżeczki soczku :) Sama nie wiem czy więcej tego soczku trafiło do jej buźki czy na pieluszkę :) ale posmakowała :) Buzia skrzywiła się niesamowicie :) żadnej radości nie miała z tego prezentu. 
Próba nr dwa, dzisiaj, podobnie wypadła :) Patrząc  na minę naszej Kruszynki nie skusiłabym się na  sok marchewka-jabłko :) 

Wyczytałam w książce, że dzieci mają duuuużo więcej kubków smakowych od dorosłych, w związku z czym znaczniej lepiej czują smaki, tak się zastanawiam, czy taki soczek na początek to nie za dużo?

4 komentarze :

  1. Nie, to nie za dużo, zwłaszcza,że i tak połowa ląduje na zewnątrz. Małe się krzywi, bo nowe doznanie, dziwne, a nie, ze niedobre. Ja zaczynałam z Elwi od rozgotowanego, rozciapanego jabłka, marchewki, dań ze słoiczków adekwatnych do wieku. Trzeba próbować. A książek to się sztywno nie trzymaj, w sensie, że ileś tam łyżeczek tego, pół grama tamtego...;-)
    Zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Książek, zdecydowanie nie planuję się trzymać tak dokładnie, w sumie wg książki to powinnam zacząć od płatków ryżowych czy jakoś tak. Z rozmowy z bardziej doświadczoną matką wyciągnęłam wniosek, że może na początek coś co ma podobną konsystencję do dotychczas znanego mleczka :) na słoiczki i kaszkę również się już zamierzam :) ale powolutku będę wprowadzać wszystko :)

      Usuń
  2. Ja tez uważam, że nie jest za wcześnie. Jak opiekowalam sie dziećmi, to też najczęściej serwowalam odpowiednio do wieku "słoiczki". I tak jak Agnesto, od ciapciuchów z jabłka, marchewki (owoce i warzywa sezonowe).
    Udanego urozmaicania jedzenia Wiki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Upodobanie do smaków rozwija się już u takich maluszków i ma wpływ na całe późniejsze życie. Dobrze jest więc dziecko zapoznawać z nowymi smakami- dzięki temu będzie bardziej otwarte na nowości gdy podrośnie. My na szczęście nie mamy problemu z jedzeniem i Julka zjada praktycznie wszystko- nawet niedoprawiony szpinak :))

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że odwiedziłaś/eś mojego bloga :) jeszcze milej mi będzie jak zostawisz kilka słów komentarza :) Zapraszam do kolejnych odwiedzin :)