ceneo

sobota, 19 listopada 2011

Wolne

W poniedziałek idę do pracy ostatni raz. Właściwie idę już tylko po to żeby się pożegnać. 

Długo zastanawiałam się kiedy jest ten odpowiedni moment i w końcu zdecydowałam, że ostatni tydzień przed terminem porodu to już na tyle blisko, że może jakoś wytrzymam w domu :) 

Boję się jednak. Przede wszystkim boję się swoich myśli, kto wie co nawiedzi mój umysł. Boję się, że mając dużo więcej czasu będę tylko "nasłuchiwać" sygnałów mojego ciała, a mój mózg będzie wszystko co nieznane przeradzał w "dzieje się coś złego". 

Z drugiej strony, wszyscy mówią, że początki są ciężkie, "wyśpij się póki możesz", "jedz na co masz ochotę, póki możesz" ... jakby można było tak na zapas :) Biorąc pod uwagę rady, faktycznie w ostatnim tygodniu planuję się wyspać :) - ciekawe tylko czy będę mogła spać, czy myśli mi na to pozwolą - planuję gotować to na co zazwyczaj nie było czasu bezpośrednio po pracy, czyli pewnie przy małym dziecku tym bardziej czasu nie będzie. Planuję jeszcze dziś zrobić sobie listę rzeczy/spraw do załatwienia. Planuję oczywiście trochę poczytać o trudnych początkach macierzyństwa :) i czytać w ogóle :)

***

Co jakiś czas zerkam na zdjęcie z usg, na tę maleńką buźkę i próbuję sobie wyobrazić jak wygląda nasza Wiki :)

2 komentarze :

  1. ja na zwolnienie lekarskie poszłam w 5 miesiącu ciąży. byłam już zmęczona siedzeniem w pracy po godzinach, tempem pracy, stresem...

    no tak... na początku może być ciężko. brzuch boli, ciężko chodzić... piersi bolą... niedospanie... są strachy związane z maleństwem...
    :) ale na wszystko balsamem będzie obecność córci :)

    feeria

    OdpowiedzUsuń
  2. wiesz że czekam z niecierpliwością na tą Waszą Wiktorię :) spokojnie- zobaczysz ze wszystkim świetnie sobie poradzisz, instynkt zrobi swoje- w razie problemów pytaj;) ( niania z 5 letnim doświadczeniem pomoże) o dzieciakach wiem wszystko;) ( gorzej z mężczyznami;) ) i rób wszytko żeby nie myśleć za dużo - za każdym razem kiedy pojawią się jakieś bzdury w Twojej głowie- powiedz stop i zajmij się czymś innym ,książką, filmem, zadzwoń do męża, przyjaciółki, sprzątaj, gotuj- cokolwiek tyko nie myśl ;-) uśmiech zostawiam

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że odwiedziłaś/eś mojego bloga :) jeszcze milej mi będzie jak zostawisz kilka słów komentarza :) Zapraszam do kolejnych odwiedzin :)