ceneo

środa, 3 października 2018

"Burka w Nepalu nazywa się sari" E. Stępczak - Znak Literanova

Burka to rodzaj nakrycia głowy, które odsłania tylko oczy odzianej w nią kobiety. Słowo to kojarzy się chyba nam wszystkim ze zdominowanymi pod każdym względem, kobietami islamu. Jenak nie tylko one są dyskryminowane. Nie tylko ciemne materiały okrywające muzułmanki, kryją ich krzywdę. Barwne, piękne sari, na równi z burką skrywa uciemiężenie kobiet. 


Edyta Stępczak w swoim reportażu "Burka w Nepalu nazywa się sari" opowiada o nieszczęśliwym losie nepalskich kobiet. Pokazuje ich dyskryminację na kolejnych płaszczyznach życia, poczynając od narodzin. 

Urodzić się kobietą to przekleństwo, to oznaka złej karmy - tak brzmi nepalskie przysłowie.

I faktycznie tak jest. Może zdarzyć się, że życie dziewczynki zostanie przerwane jeszcze przed jej narodzinami - jeśli rodzinę stać na badanie. Jeżeli jednak dziecko płci żeńskiej narodzi się, to od początku jest gorzej traktowane. Córki są mniej kochane i krócej karmione piersią. Oszczędza się na ich wyżywieniu i edukacji. Za to właśnie one są skazane na najcięższe prace. Ich życie zależy najpierw od ojca i braci, później od męża i jego rodziny. Jakby mało tego było, na kobiety zrzuca się winę za wszelkie niepowodzenia, również za śmierć męża. Także bywa, że te które modlą się za swych mężów, całują ich po stopach, giną okrzyknięte mianem czarownicy oskarżonej o śmierć męża.

Nie będę pisać o szczegółach przedstawionych przez autorkę, która mieszkając w Nepalu ponad pięć lat, miała okazję poznać ten kraj nie tylko z lepszej strony pokazywanej turystom. W książce "Burka w Nepalu nazywa się sari" przedstawionych zostało wiele szczegółów z życia tamtejszych, współczesnych kobiet, wiele statystyk, informacji z gazet i różnych publikacji. Jedno jest pewne. Dyskryminacja kobiet jest głęboko zakorzeniona w kulturze i religii Nepalu. Dlatego, chociaż świadomość tamtejszych kobiet jest coraz większa, czeka je długa i ciężka walka z otaczającą rzeczywistością patriarchalnego społeczeństwa, zanim w końcu osiągną upragnione równouprawnienie.

"Burka w Nepalu nazywa się sari" to ciężka lektura, jednak czyta się ją stosunkowo szybko. Książka ta na przemian wywoływała we mnie smutek i złość. Po prostu nie chce się wierzyć, że w dzisiejszych czasach dzieją się takie rzeczy. Czytając próbowałam postawić się na miejscu nepalskich kobiet i niestety stwierdziłam, że gdyby to mi groziło oblanie kwasem, czy spalenie ... też dostosowałabym się do panujących wokół reguł. Tym większym podziwem obdarzam buntujące się Nepalki.

W Nepalu córki traktowane są jak, nie przymierzając, wypadek przy pracy w staraniach o syna. Wychowywanie dziewczynki postrzega się jako "podlewanie czyjegoś ogrodu", ponieważ po wyjściu za mąż opuści dom rodzinny i będzie odtąd dbała o obcych ludzi - rodzinę męża i ich gospodarstwo, to oni będą czerpać z niej korzyści; na starość to dla teściów będzie podporą, nie dla rodziców.
s.49

Za książkę dziękuję

5 komentarzy :

  1. Warto czekać tego rodzaju książki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem lubię sięgnąć po takie wstrząsające powieści. I bardzo się cieszę, ze powstają właśnie takie książki, które mogą nas uświadomić jak zle się w niektórych miejscach na tym świecie dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie, człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego jak źle dzieje się na świecie.

      Usuń
  3. Mam już tą książkę u siebie i mam nadzieję, że mi się spodoba, bo temat jest bardzo interesujący - przynajmniej dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że odwiedziłaś/eś mojego bloga :) jeszcze milej mi będzie jak zostawisz kilka słów komentarza :) Zapraszam do kolejnych odwiedzin :)