ceneo

poniedziałek, 9 maja 2011

Era nicniechcenia

Od jakiegoś czasu trwa era nicniechcenia. Hmm w zasadzie to już chyba w marcu zaczęło się, a może wcześniej, w lutym wraz z podjęciem nowej pracy.

Nie chce mi się pisać na bloga, nie chce mi się czytać (blogów, książek, KP, artykułów ...) Nie chce mi się gotować, sprzątać, robić kanapek mężowi do pracy, malować się, ...  Komputera ostatnio nie włączam. Dosłownie: NIC mi się nie chce!!!

Ciągle jestem zmęczona i najlepiej to przespałabym każdą możliwą minutę ...

ALE: mam nadzieję, że ta era totalnego braku aktywności dobiega już końca. Pojawiły się pierwsze symptomy nadchodzących zmian.  
  • Skończyłam (w końcu!!!) czytać książkę "Panna Nikt" Tomka Tryzny - zdecydowanie nieodpowiednia lektura w nieodpowiednim czasie - i zabrałam się za pewien romans :)
  • Coraz częściej odpalam laptopa :) - co prawda po krótkiej grze w Miny, lub obejrzeniu jakiegoś filmiku wyłączam go, ale jest już postęp.
  • Spaceruję po sklepach w poszukiwaniu balerinek :)
  • Podładowałam baterię aparatu i wyciągnęłam Męża na poobiedni, niedzielny spacer - o tym później :) 
  • Piszę tego posta i już planuję kolejnego, a to duuuży postęp :) 
  • Hmm pewnie coś na tej liście jeszcze mogłoby się znaleźć, ale póki co nic mi się przypomina. 
A więc jestem dobrej myśli :) Muszę się w końcu zebrać w sobie, zabrać za siebie ... Muszę zacząć wstawać wcześniej niż na ostatnią chwilę. Muszę ... oj strasznie dużo muszę.

1 komentarz :

  1. ha, wszystko w swoim czasie... wogole to dawno ciebie nie bylo ;) albo mi cos umknelo ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo mi miło, że odwiedziłaś/eś mojego bloga :) jeszcze milej mi będzie jak zostawisz kilka słów komentarza :) Zapraszam do kolejnych odwiedzin :)