ceneo

sobota, 28 sierpnia 2010

"Anatom" Federico Andahazi

Brrrry jeszcze tak szokującej książki nie czytałam. Jeszcze mam "gęsią skórkę" na ciele.

Nam gotować nakazano;
my o kuchnię mamy dbać:
oto przepis wam podaję, 
każda z nas powinna go znać.

Kiedy słońce wstanie rano,
już powinien na was czekać
doborowych chłopców tuzin,
którym też, co trzeba, wstało.
Od każdego weźcie mleka,
a najlepsze będzie takie,
które prosto w usta ścieka.

Potem czas na mszę poranną.
Ksiądz wychodzi na ambonę,
lecz nie słucham, o czym nudzi:
widzę niemal pod sutanną
jego gruby, święty członek.


Federico Andahazi "Anatom" 

Kontakt

Brakuje mi tych setek, może tysięcy słów dziennie, które krążyły między nami w formie wiadomości na komunikatorze, sms-ów, mms-ów, rozmów ...

Brakuje mi tej olbrzymiej potrzeby, chęci kontaktu. Brakuje <...>

Coś się zmieniło. Teraz jest:

"nie nie
  spoko
  ale teraz nie. Chce to skonczyc"


Smutno mi, tęsknię, boję się, że z czasem będziemy ograniczać się do pustych słów, mówionych tylko z przyzwyczajenia, ...


piątek, 27 sierpnia 2010

Nowa praca

Przepracowałam pierwszy dzień w nowej pracy. Póki co czuję się troszkę zagubiona, ale wygląda na to, że będzie całkiem fajnie. Szkoda tylko, że pracować będę 3 dni w tygodniu i że tylko na 3 miesiące mam tę pracę zapewnioną, ale dobre i to. Już za długo siedziałam w domu. Odzwyczaiłam się od ludzi, od pracy, ... zdziczałam.

wtorek, 24 sierpnia 2010

Zazdrość o czyjąś przeszłość

Chyba nie do końca o zazdrość w moim przypadku chodzi, ale cytat zdecydowanie dotyka tego co mnie boli.


"Trudno o bardziej frustrujące i dołujące uczucie niż zazdrość o czyjąś przeszłość. Przy wspólnej przyszłości zawsze można pomajstrować. Przeszłość tych, których dzisiaj kochamy, jest zamkniętą całością. Jest prawdą, co w oczy kole. Czymś, nad czym można tylko przejść do porządku dziennego. Ale nie jest to łatwe.

Wiedza o tych dawnych, dziś już często nieaktualnych, ale dokonanych niegdyś świadomie wyborach rzadko bywa radosna. Zmusza nas, by spojrzeć innym okiem na kogoś, kogo, zdawałoby się, całkiem dobrze znamy. Pół biedy, jeśli dawne wybory nawet dziś wydają się słuszne. Ale błędy, głupoty, pomyłki, cały ten kłopotliwy bagaż, jaki człowiek w pewnym wieku ciągnie za sobą bez względu na to, gdzie go los rzuci? Powraca jak czkawka, zaskakuje trupem w szafie, pozbawia jakże miłego złudzenia, że nadzy i czyści jak łza wchodzimy w nowy związek, w nowe budowanie.

Nagle okazuje się, że spotkanie dwojga ludzi, choćby najpiękniejsze i niespodziewane, nie jest cudem ani gwiazdką z nieba, ale prostą konsekwencją przeszłych błędów. Również własnych. Nie doszłoby do niego, gdyby nie wszystkie te głupoty, pomyłki i zawirowania, które poplątały jasno niegdyś wytyczone szlaki. Bo trzeba ostrego zakrętu, by wjechać na nową drogę." 



Katarzyna Leżańska "Ależ Marianno" 

niedziela, 22 sierpnia 2010

Kompres

"... Zresztą czy Piotr kiedykolwiek był jej fascynacją? Zastosowała go jak kompres na bolesne miejsce po fascynacji, która prysła jak bańka mydlana. Właściwie nie prysła, tkwiła w środku jak drzazga, ale dała się przyklepać i znieczuli na tyle, by można było pomyśleć o kimś innym. O kimś pewnym i bezpiecznym, ..."

Katarzyna Leżańska "Ależ Marianno"


Czy i ja jak ten kompres jestem? Czy kompres może stać się kolejną fascynacją?