świąteczny

Rotator

niedziela, 20 maja 2012

Wiewióreczka, tęcza, nowe umiejętności

Kolejny weekend niestety minął. Było przyjemnie lecz jak zwykle zbyt krótko. Dziś odwiedzili nas rodzice, a wczoraj byliśmy na spacerze w parku :) 
Pierwszy raz z tak bliska widziałam wiewiórkę :) Siedziała sobie na gałęzi i coś gryzła. W pierwszym momencie myślałam, że to jakiś ptaszek wydaje takie dźwięki :) ale jak podniosłam głowę to zobaczyłam Rudą ;) Szkoda, że było pod słońce i zdjęcie nie wyszło :( 

Ta prawie okrągła plama na środku zdjęcia to wiewiórka Ruda :)

Przeszliśmy spory kawałek więc spacer był męczący, ale bardzo przyjemny :) Ja jak męczę się fizycznie (oczywiście bez równoległej konieczności intensywnego myślenia) to jednocześnie wypoczywam psychicznie :)  Oczywiście duże znaczenie ma również zieleń :) Nie zabrakło zieleni :) były również fontanny, była tęcza i śpiew ptaków :) Było mi dobrze :)



Wiki natomiast wczoraj i dziś zaskakuje nas swoimi nowymi umiejętnościami :) Zaczęła podnosić pupę do góry :) jeszcze trochę i będzie raczkować :) Smoczek wyjmuje i wkłada do buzi bez problemu :) i zaczęła pić herbatkę :) Pewnie szczególnie to ostatnie osiągnięcie wyda się Wam śmieszne, ale Ona do tej pory nie akceptowała nic płynnego poza mlekiem :) a tu nagle prawie duszkiem 60 ml herbatki rumiankowej wypiła :)  Aaa i wczorajszego poranka udało się jej powiedzieć "am mama" :) , a w ciągu dnia yllla :) (wiadomo, że to przypadek, ale ... :) :) :) ) Cieszy nas to, zresztą jak i każda drobnostka, każda minka, uśmieszek ... :) 



piątek, 18 maja 2012

Wiki mówi :)

Ostanio śniło mi się, że nasza mała córcia mówi. Byliśmy jakby w kościele, śpiewaliśmy pieśni, w których pojawiało się jej imię i w pewnym momencie Wiki zaczęła śpiewać razem :) Teleportacja, jesteśmy w domu, Mąż właśnie wrócił z pracy, a ja z Małą na ręku biegnę go przywitać i mówię do Kruszynki, żeby powiedziała "Wiki". Wiki powiedziała: "tata wrócił" :) Oczywiście radość niesamowita :) 

Takie sny to mogą mi się śnić :) przyjemne, radosne :) 




czwartek, 17 maja 2012

Problem z komentowaniem

Problemy z komentarzami są prawdopodobnie efektem mojej zabawy wyglądem bloga. Zmieniłam ostatnio szablon na "dynamiczny" - nie do końca mi się efekt podobał, ale zostawiłam ponieważ czasu mi zabrakło na dalszą zabawę. Dziś ze względu na problemy z zamieszczaniem komentarzy wzięłam się do roboty i efekty są takie jak widać :) 


Mam nadzieje, że wraz ze zmianą szablonu na pierwotny, wróciła możliwość komentowania :) Jeżeli nie, to ja nie bardzo wiem co dalej z tym począć.

Piszczcie w komentarzach, czy możecie już komentować ;)

środa, 16 maja 2012

Strach

Zarówno wczorajszy jak i dzisiejszy dzień mija gładko. Wiki jest grzeczna. Ja wcześniej wstaje, w związku z czym mam więcej czasu na wszystko. 
Jest OK, ale z niewiadomego powodu odczuwam strach - takie ściskanie w żołądku, jak przykładowo przed egzaminem. Zrobiłam coś źle? Coś się stanie? Moja podświadomość przed czymś mnie ostrzega?

wtorek, 15 maja 2012

Przyjęcie


W niedzielę byliśmy na Pierwszej Komunii u siostrzeńca. W kościele ze względu na Wiki, stanęliśmy zupełnie z tyłu więc nic nie widzieliśmy, trudno. Oczywiście ładnie się ubrałam (Mąż równie elegancko, ale tu o mnie teraz chodzi ;) ), specjalnie jeszcze w sobotę za butami biegałam po sklepach, wszystko idealnie pasowało tylko pogoda nie chciała się dopasować :/ Zmarzłam niesamowicie brrr.

Przyjęcie odbyło się w Restauracji Po Naszemu
Wystrój restauracji bardzo fajny. Dla małych klientów przygotowany kącik z zabawkami, książeczkami, kredkami ... Dla jeszcze mniejszych pokoik z przewijakiem. Czas umila muzyka - uwaga: nie z magnetofonu itp. :) tylko na żywo Pan gra na pianinie :) Nie znam się, ale bardzo mi się podobało. Stoły pięknie przybrane, ogólnie jeżeli chodzi o wystrój bym powiedziała "na piątkę" :)
Restauracja Po Naszemu, Toruń


W menu nie zaglądałam, więc powiem tylko jak smakowało mi to co było przez Mamę "Komunisty" (;)) zamówione. Rosół - jak dla mnie, męża, teściowej (reszty zdania nie poznałam) zbyt delikatnie przyprawiony. Fajnie bo makaron własnej roboty :) jednak całość nie smakowała jak taki domowy, babciny/maminy rosół. Devolay mi smakował, ale nie zachwycił, no chyba że rozmiarem :). Natomiast "mus czekoladowy, rozpływający się w ustach, z cytrusową nutą" dokładnie taki jak w opisie :) pyszności. Była jeszcze karkówka, nie jadłam ponieważ najadłam się devolay'em. Mogę powiedzieć, że Mężowi i Wujkowi smakowała :).

Zdziwiło mnie trochę, że tak mało ludzi było w restauracji, bo pomimo tego, że tak ostro oceniłam powyższe dania :) jednak śmiało mogę polecić tę restaurację (rosół można dosolić jak ktoś, tak jak ja, woli). Czyżby i tę restaurację odwiedziła Pani Magdalena Gessler?