ceneo

środa, 30 stycznia 2013

Postępy Wiki

Wiki rośnie, zmienia się, ciągle czegoś nowego się uczy ... :)  

Wraz z ukończeniem roczku zaczęła stopniowo coraz lepiej poruszać się w pozycji pionowej :) Obecnie tupie sobie nasz maluszek bez żadnych problemów, coraz lepiej radzi sobie z progami i stopniem, pięknie schodzi z łóżek/kanap, tańczy, kręci się w kółko :) 

Kruszynka nasza coraz bardziej chce być samodzielna. Chwyta za łyżkę/widelec i siup ... no cóż jedzenie ląduje przeważnie na brzuchu, ale jest coraz lepiej :) Picie z normalnej szklanki (a nie z kubeczka z dzióbkiem) to coś wspaniałego. Do tego jeszcze najlepiej taką herbatę jak mama pije :) Wiki próbuje również poprawić koc, który z oparcia łóżka spadł, czy wytrzeć stolik :) Czasem chodzi z mokrą chusteczką i wyciera meble. 

Coraz wyraźniej komunikuje swoje potrzeby i wcale nie potrzebuje do tego słów :) Przytula się. Nastawia policzek do całowania jak mówię do niej "daj buziaka". Macha na pożegnanie i mówi "papa".

Jak tylko siądę na łóżku, a Ona na nim siedzi (bądź kucnę, gdy Ona stoi obok) zaraz zarzuca mi ręce na plecy i cóż tu robić, jak dziecko tak się domaga zabawy: tapu tapu tapu ... Kiedyś przy takim tapu tapu zasnęła mi na plecach :) Fajną (zależy dla kogo) zabawą jest również łaskotanie w stopy i szczypanie (mnie po dekolcie, a tatusia po brzuchu :)

Zdecydowanie bajki teraz bardziej przykuwają uwagę naszej dziewczynki :) Teletubisie są chyba najfajniejsze i to słoneczko z buzią maluszka. Również oglądanie zdjęć jest zajęciem interesującym :) "malutka Wiki" u rocznej Wiki wzbudza niesamowitą radość

W pięknej buźce naszego maluszka przybyło ostatnio również sporo zębów. Sama nie wiem ile, ale przynajmniej 4 kątne zęby się przebiły. Towarzyszyła temu wydarzeniu prawie 40sto stopniowa gorączka i ogólne rozbicie. Mam nadzieje, że kolejne ząbki nie wymęczą tak Wikusi.


środa, 23 stycznia 2013

Brak czasu, weny, postów

Ehhh coraz rzadziej piszę, coraz trudniej do pisania jest mi się zabrać. Wszystko stoi na przeszkodzie. Czasu brakuje, aparat nie naładowany, więc fotki koniecznej do posta zrobić nie mogę, weny brakuje ... Wszystko to zmierza w kierunku zamknięcia bloga. A przecież jest stosik książek, które dostałam na urodziny i z których tak się cieszę i chciałam się nimi pochwalić. Przecież Wiki tak wielkie postępy poczyniła. Zima taka śnieżna do nas zawitała. Pożalić też się chciałam, bo w tym 2013 roku choroba cały czas nam towarzyszy. Tematów nie brakuje, tylko z pisaniem coś nie wychodzi ...

czwartek, 17 stycznia 2013

Koniec z urodzinami

Koniec, mówię Wam koniec i kropka.

Urodzin już nie obchodzę!!!
[ale prezenty w tym roku jeszcze przyjmę :) ]

Niech mi ktoś za rok spróbuje o nich przypomnieć ... wrrr 


wtorek, 8 stycznia 2013

Mobilne czytelnie

Słyszeliście o mobilnych czytelniach w Gdańsku? Pewnie tak :) Fajna akcja, prawda? Mi pomysł strasznie się podoba :) Szkoda, że w czasach kiedy ja jeździłam komunikacją miejską, w moim mieście takiej akcji nie było. 


Niestety dziś słyszałam, że większość książek zniknęła :/  TU możecie o tym przeczytać.

Podejrzewam, że wielu książki tak bardzo przypadły do gustu, że zostały "pożyczone" na doczytanie w domu. Oby zbyt długo czytane nie były i przy kolejnej jeździe tramwajem-czytelnią zostaną zwrócone.

niedziela, 6 stycznia 2013

Toruńskie szopki

W dzieciństwie, w okresie świątecznym, chyba rok rocznie, przyjeżdżaliśmy do Torunia oglądać szopki. W tym roku do szopek wybraliśmy się z naszą Wiktorią. Byliśmy na Mszy w Kościele Garnizonowym. Szopka tam prezentowana robi niesamowite wrażenie. Od razu po wejściu wyrywa się z ust łałłłłłł! Cały ołtarz został zabudowany. Jest Maryja z Józefem i Jezuskiem, są stare narzędzia, wypchane zwierzęta, żywe zwierzęta ... Niedźwiedzie, wilki, jelenie, sarny, sowy ... Króliki, cielaczek, i masa ptaków różnego rodzaju. Nie mam pojęcia, czy zawsze, ale dziś były tłumy ludzi w tym kościele. Zachwycone dzieci, spacerowały od klatki do klatki oglądając piękne zwierzątka. Na każdej twarzyczce gościł uśmiech. 
Niestety nie mam zdjęcia. Zbyt wiele osób było i na każdym zdjęciu widać czyjąś twarz. Nie chciałam takich fotek wrzucać. Jak uda mi się zrobić lepsze zdjęcie to umieszczę na blogu.

Byliśmy także w szopce na Nowym Rynku :) 



Odwiedziliśmy również ruchomą szopkę u Ojców Redemptorystów :) Jest to pierwsza szopka jaką zobaczyłam, nie licząc oczywiście małej szopki w moim parafialnym kościele. Pamiętam jak z siostrą czekałyśmy na dzień, kiedy pojedziemy ją zobaczyć :) Szopka od tamtych czasów trochę się zmieniła. Oczywiście mi wydaje się teraz dużo mniejsza i mniej efektowna, ale to ponoć normalne :) bo ja sama urosłam :)



Myślę, że oglądanie szopek to będzie taki nasz rodzinny zwyczaj :) O ile w tym roku, Wiki jeszcze tak bardzo nie zachwycała się tym co zobaczyła, podejrzewam, że już za rok będzie to dla niej bardzo miłe doświadczenie.

piątek, 4 stycznia 2013

Pośmiać się, ale z czego?

Ostatnio mam ochotę poczytać coś przy czym będę rechotać jak żaba ;) W bibliotece Pani poleciła mi "Gwałt" Joanny Chmielewskiej. Dopiero zaczęłam czytać więc jeszcze nie wiem, czy ta książka spełni moje oczekiwania. Natomiast wiem, że książki przy których człowiek się może pośmiać na szaro-burą pogodę są bardzo dobre, więc może polecicie coś?

Jakbyście chcieli się pośmiać czytając książkę, to po którą byście sięgneli?

środa, 2 stycznia 2013

A gdyby tak ...

"Mój ojciec tuan Abu, wybrał mnie, żebym dzieliła z tobą życie, ponieważ to niedobrze, kiedy mężczyzna żyje sam. A ty jesteś sam już od 3 miesięcy.
Na'i miała wtedy nie więcej niż czternaście lat, ale w krainach słońca i deszczu czternastoletnia dziewczyna jest już dojrzałą kobietą i pożąda jak kobieta, a więc powinna wyjść za mąż, albo przynajmniej żyć z wybranym przez ojca mężczyzną." [o zwyczajach w jawajskich i malajskich wioskach]
James Clavell "Król szczórów"

Gdybyśmy zmienili sposób myślenia, postępowania, na przykładowo taki jak w opisanym wyżej cytacie, czy coś by to zmieniło? Czy młodzież przestałaby bawić się w słoneczka, ciasteczka ...? Co o tym sądzicie? 

http://f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=4486475

Nie wiem ile prawdy w tym, co czytamy w gazetach i internecie. Być może (i mam taką nadzieję) są to tylko jakieś pojedyńcze przypadki, które tak nagłośniono. Jednak nawet jeżeli pojedyńcze, to się zdażyły. 


Czytając cytowany fragment książki pomyślałam sobie, że może faktycznie tak byłoby lepiej. Seks nie byłby zabroniony, więc i dzieci nie robiłyby tego potajemnie. Może prędzej przyszliby porozmawiać z mamą/tatą o zabezpieczeniu. Dziewczyny szły by z matką do ginekologa po tabletki, a nie łykały jakąś zbieraninę nie wiadomo jakich i gdzie kupionych tabletek.  Nie byłoby zabronione, nie byłoby czym się popisywać.