środa, 28 listopada 2012

Pierwsze urodzinki

24.11.2012 Pierwsze urodzinki :)


Był tort, byli goście, była impreza :)



(Opuściła mnie wena, coś więcej napiszę jak powróci)

środa, 21 listopada 2012

Jelitówka czy inne wirusowe świństwo

W sobotę Wiki obchodzi roczek. Goście zaproszeni, tort zamówiony. Mamy też gościa nieproszonego: choróbsko. Znowu. 
Tydzień temu Wiki poszła do żłobka po dwutygodniowej nieobecności. Zaraz w poniedziałek miała kontakt z dzieckiem chorym na jelitówkę. Po ponad tygodniu okazało się, że Wiki i inne dzieci ze żłobka zaraziły się. 

Wymioty w pierwszej kolejności, później rozwolnienie, a teraz i gorączka dołączyłą :/ Trzy te wredoty męczą naszą Kruszynkę :/ 

Pani doktor kazała podawać probiotyk LacidoBaby i węgiel Carbosal, do tego mleko z kleikiem ryżowym i dużo płynów. W razie jakby dziecko nie chciało pić, mamy się zgłosić do lekarza po skierowanie do szpitala na kroplówkę. Chciałabym tego uniknąć :/ ale z piciem kiepsko jest.

Wiki ma odruch wymiotny gdy  tylko próbuję coś podać jej do picia/jedzenia. Rano piła jeszcze po łyczku, teraz już nie chce. Udało mi się przemycić probiotyk w mleku przez sen. Wypiła jakieś 90 ze 120 ml mleka  z lekarstwem i poszła spać. Próbowałam podać jej również herbatkę przez sen, ale wypycha smoczek od butelki. Mam nadzieje, że przy kolejnej próbie uda się przemycić trochę płynu do jej organizmu. 

Nie wiem ile może trwać ta choroba, w związku z tym nie wiem co z urodzinami Wiki, odwołać? Ciekawe, czy i my dorośli zarazimy się tym wirusem? Jak się przed tym bronić?

piątek, 16 listopada 2012

Moje czytanie, a moje blogowanie

Te dwie czynności są do siebie odwrotnie proporcjonalne ;) 

Odkąd wróciłam do pracy na pełen etat, zdecydowanie mniej bloguję, a więcej czytam. Zmiana taka nastąpiła z prostej przyczyny: wiadomo jak to jest w pracy, postów wtedy się nie pisze. Natomiast po pracy do komputera zasiada Mąż :) Mi to nie przeszkadza, bo czytać lubię, więc sięgam po książkę :) i efekty są widoczne :) 
Do tej pory bywało, że nie wyrabiałam się w czasie (na to przewidzianym) z przeczytaniem jednej wypożyczonej w bibliotece książce. We wrześniu i w październiku co najmniej po trzy książki wypożyczałam na raz i wyrabiałam się z czytaniem :) I nie było czytania po 3 strony tylko powiedzmy po 30 stron duszkiem ;) Także jestem zadowolona z  tej zmiany :) Znowu zaczęłam wypożyczać na zasadzie "co mi w rękę w padnie", czytać nie sugerując się komentarzami innych :) Stwierdziłam, że seria "pisane przez życie", E.E. Schmitt i książki o innych kulturach zdecydowanie najbardziej mi ostatnio pasują i pewnie te w pierwszej kolejności będę wypożyczać.

Zawsze jest jednak jakieś "ale"
Wszystko fajnie, pięknie, ale na blogu piszę już tak rzadko, że przestaje mi tego brakować. Zaczynam się zastanawiać co mogłabym napisać i dochodzę do wniosku, że nie wiem. Wypadłam z rytmu. Z czytaniem Waszych blogów również jest zdecydowanie gorzej. Nigdy nie jestem na bieżąco. Jak dorwę się do komputera to po kilka postów u każdego czytam, często czasowo daleko w tył się muszę cofać. I nigdy nie jestem pewna czy kogoś nie pominęłam ... :/ Szkoda mi trochę tego mojego "blogowego życia".

Cóż doba ma tylko 24 godziny, tego przeskoczyć się nie da :) więc trzeba się pogodzić i cieszyć tym co jest.

wtorek, 13 listopada 2012

Słońce gdzie jesteś?

Zdecydowanie brakuje mi słońca. Dni są takie senne, ponure, brzydkie ... Myśli paskudne gonią się po głowie. Wystarczy jakiś maleńki punkt zaczepienia i wypełzają z zamkniętej klatki pamięci. 

Wczoraj spięcie małe było. Wszystko przez moje lenistwo. Do zrobienia tyle rzeczy to i bunt się się we mnie obudził "dlaczego ja?! zmęczona jestem! chcę poczytać, polenić się, ... wszystko tylko nie gotować, zmywać, prać ..." Krótko, zwięźle i wcale nie głośno, ale wyładowałam się na Mężu. 

Dziś za to sytuacja wczorajsza powraca i wyciąga myśli dotyczące przeszłości: 
"One pewnie lepsze były dla Niego, robiły wszystko z uśmiechem na twarzy, podtykały smakołyki, wymyślały i gotowały pyszności ... nie czepiały się, nie marudziły, ... z nimi świetnie się bawił, imprezował, miło mijał im czas ...były ładniejsze ... ... ..." 
"A może to On bardziej się o nie starał. Tak to miałoby sens, bo przecież one lepsze były ..."

Ehh i znowu muszę z nimi walczyć, z tymi paskudami myślami. Słońce by mi pomogło, ale schowało się za chmurami i nie pokazuje od dłuższego już czasu. 

Może Wikusia zadziała? Ona też jak słońce potrafi uśmiech na twarz przywołać :) i myśli rozgonić :)

poniedziałek, 12 listopada 2012

Dostałam z maczugi w tył głowy

Oczywiście żartuję, ale właśnie tak się czuję. Nie mogę się skupić. Nad wszystkim myślę godzinę. Zmuszam się do pracy. 


... a taki przyjemny był weekend. Nie mógł trwać dłużej?

Wiki w sobotę pozwoliła pospać do prawie 10tej,  a w niedzielę do 9tej!!! Oby tak już pozostało, że w weekend wszyscy możemy dłużej spać :)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Super 7

L4, 01.11, ... ale nie o tym dziś :)

Gracie w lotto, zdrapki ... ? Ja nie gram, ale ostatnio stwierdziłam, że muszę szczęścia spróbować i zdrapkę kupiłam (Mąż śnił o tym, że dużo kasy znalazł, no może nie znalazł, ale wiedział gdzie ona jest :) to się dodatkowo nakręciłam). Oczywiście nie miałam pojęcia jak się w to bawić :) opis nie wiele mi wyjaśniał. 

http://www.forumlotto.pl/2191.htm


Zdrapałam więc w pierwszej kolejności miejsca z napisem wygrana. I po głębokim wdechu/wydechu postanowiłam poszukać instrukcji na internecie, bo jakoś nie do końca chciało mi się uwierzyć, że miałam tyle szczęścia i 7.777 wygrałam. No i niestety moje przeczucie się sprawdziło, nic nie wygrałam :( a już taką nadzieję miałam, że szczęście się uśmiechnęło do mojej rodziny. 

Cóż wiem już o co chodzi. Zagram sobie za jakiś czas znowu, tylko tym razem zacznę od zdrapywania siódemek, i jak już jakąś znajdę to wtedy będę się "napalać" i pole z wygraną drapać :) 

Wygraliście kiedyś?