ceneo

czwartek, 27 września 2012

Tęsknię

Wiem, to śmieszne, biorąc pod uwagę, że mamy siebie na co dzień.

Jednak tęsknię. Czuję ciągły niedosyt Ciebie.

Chciałabym tu i teraz wtulić się w Twoje ramiona. Poczuć Twoje ciepło. Poczuć się bezpieczna. Poczuć, że jest dobrze i że może być tylko lepiej. 


... sny, myśli, ... pewnie to początek kolejnego, mojego "złego okresu". Ukryj mnie :*

poniedziałek, 24 września 2012

"To Ty"

Wiki wskazuje paluszkiem :) 

To jeszcze nie potwierdzone, ale jestem prawie pewna, że nie przypadkiem, zapytana o tatę wskazała Go paluszkiem :) :) :)

niedziela, 23 września 2012

Tekst poranka


"Jak się złościsz, to też Cię kocham, tylko z daleka, żeby nie oberwać"

Mąż do zmywającej żony, o poranku.

piątek, 21 września 2012

Autoterapia

Znalezione na starym, prywatnym blogu :) Zapis z 2009 roku, dotyczy mojego obecnego Męża, wówczas niedawno poznanego chłopaka :)


a to najważniejsze przecież, że JEMU się podobam :)

środa, 19 września 2012

Wymieniłabym skórę

Czasami łapię doła na punkcie swojego wyglądu. Znowu taki okres nastał :/ Nie mogę patrzeć w lustro :/ Jakbym mało miała kompleksów, to jeszcze ta pii... łuszczyca coraz bardziej i bardziej panoszy się na moim ciele :/ 

Spadek formy :/

Oby nasza Kruszynka nie odziedziczyła tego świństwa po mnie :(

wtorek, 18 września 2012

W domu

Dziś Wiki została w domu, a ja z nią.

Katar już nie taki przezroczysty, chrypka, odkaszlywanie. Co prawda w zasadzie tylko rano, ale do żłobka nie mogliśmy jej wysłać. Gorączki nie ma, ale widać, że jest trochę osłabiona, w ciągu dnia z cztery razy zasypiała. Do końca tygodnia Wiki ma wolne od żłobka. Jutro z samego rana pojedzie do babci i dziadka. Mam nadzieje, że nie da im za mocno popalić :) Co dalej? zobaczymy.

Kupiłam maść majerankową i krople Vibomil. Póki co to tyle. Oby choroba się nie rozwinęła.

poniedziałek, 17 września 2012

Brak czasu ...

... na czytanie, blogowanie, odpoczywanie, sprzątanie, ... na wszystko! Dosłownie na wszystko brakuje mi czasu! Muszę się jakoś ogarnąć.
A właściwie, to na wszystko chciałabym mieć tego czasu więcej, bo jednak po namyśle stwierdzam, że po trochu na wszystko tego czasu znajduję ;)

Wstaję o 5.00 padam czasem po 20.00.

Wiki rozwija zdolności dreptania na dwóch nóżkach, korzystając z moich nóg i rąk. Praktycznie dopóki nie pójdzie spać, ja nic zrobić nie mogę :) 
Nowe rzeczy, nowe sytuacje zaczynają ją bawić. Innej zabawy oczekuje od nas. Dziś rechotała się, burząc zbudowaną przeze mnie wierzę z buteleczek po witaminach :) 
W żłobku zachowuje się dobrze, za to po powrocie do domu jest już zmęczona i marudna, także daje wycisk nam. 
Znowu zaczęło się jej ulewać :( Zaczynam się tym martwić. I katar ciągle wraca :(

Wiki świadomie PRZYTULA SIĘ :) Dla tych co jeszcze nie mają dzieci, jeszcze tego nie przeżyli: TO JEST COŚ NIESAMOWITEGO!!! Niby nic, a tyle radości :) Jak zacznie do tego mówić "kocham Cię Mamo/Tato" to chyba pękniemy z dumy i radości :) Póki co, na okrągło wołamy do siebie: "Zobacz, zobacz ..." :) i pokazujemy sobie jak się przytula, jak się bawi, jak ...

Pozdrowienia dla wszystkich blogerek i blogerów :)

niedziela, 9 września 2012

W punktach

* Wiki ma już swojego amanta w żłobku :) 1,5 roczny Adaś chodzi za nią, daje jej smoczka, podsuwa zabawki ... :) Proszę jaki dżentelmen :) 

* Kolejny piątek z rzędu Wiki dostała kataru. Musiała zostać w domu, a ja z nią. Dziś jest już dobrze, więc jutro chyba pójdzie do żłobka. Mam nadzieje, że katar nie wróci. 
W sumie to z czwartku na piątek pojawiła się również gorączka, 38 stopni. Myśleliśmy, że to przeziębienie, ale następnego dnia gorączki nie było. Dziecko humor wyjątkowo dobry miało. Chyba ząbek górny w końcu się przekłuł :) a gorączka mu towarzyszyła.

* Mam zapalenie ucha środkowego :( Ehh to już trzeci raz w moim życiu. Ibuprom skutecznie zwalcza ból, więc nie jest źle. Mam nadzieje, że szybko przejdzie, bo nie mam zamiaru brać wolnego od pracy. Dopiero co wróciłam z wychowawczego, a już w piątek wolne bez wcześniejszego uprzedzenia wzięłam - to wystarczy. 

* Dla Wiki towarzystwo tylko mamy to zbyt mało. Jak byliśmy u moich rodziców to dziewczę nasze małe miało świetny humor - dopóki wszyscy byli w domu. Jak po przebudzeniu okazało się, że jest tylko ze mną, humor się pogorszył. Pojawili się inni domownicy - od razu humor wrócił :) 
Oj ta nasza mała córeczek to chyba nie będzie szara myszka jak mama :) Będzie duszą towarzystwa jak tata :)

wtorek, 4 września 2012

Pierwszy guz

Rośnie nam szalona dziewczyna !!! Odważna, nieostrożna, ... Dopiero nauczyła się wstawać, a już puszcza się i prawie biegiem rusza na przód. 

Guza jednak wcale nie w ten sposób zdobyła. Chciała zmienić pozycję z siedzącej na raczkującą czy coś w tym stylu i trafiła na nogę krzesła :/ Była w zasięgu rąk moich i Męża. Nie udało się złapać rozpędka naszego :/ 

Pytanie do mam z doświadczeniem: co zrobić, żeby nie było guza/siniaka?

Wiki rozwija się świetnie nie tylko motorycznie (chyba tak to się fachowo mówi?) ale także zaczyna powtarzać sylaby :) Ostatnio co jakiś czas słyszymy sylaby "bababa" "mamama" :) Podaje cześć :) choć nie wszystkim :) Ciągle głową kręci "NIE". Co rano załatwia się na nocnik :) Jak przychodzę po nią do żłobka, to zagląda mi w oczy, gdy tylko odwracam od niej wzrok :) 
Wiem, że to wszystko normalne u dzieci w jej wieku, ale mnie te normalności tak cieszą :) I strasznie cieszę się jak widzę ją radosną :) Dziś taka radosna była :) Śmiała się z byle czego w głos :)

Zawsze lubiłam dzieci. Podobały mi się takie fajne maluszki, z malutkimi rączkami i nóżkami, z bezzębnym uśmiechem, powolutku drepczące ... ale na swoje dziecko zupełnie inaczej się patrzy :) Radość ze wszystkich tych drobiazgów jest duuużo większa :) 

Serial "Lekarze" ibv Neo Retros

Znowu będzie wielotematycznie, ale jakoś tak się składa, że o wszystkim chcę opowiedzieć.

Obejrzeliśmy dziś pierwszy odcinek serialu "Lekarze", kręconego w Toruniu :) Fajnie ogląda się swoje miasto w filmie :) Dla mnie to coś nowego :) i choćby z tego względu serial ten będę starała się obejrzeć (na szczęście jest na TVN Player, więc nie będzie problemu).

Zaskoczyła mnie muzyka wykorzystana w serialu :) 
Jakiś czas temu pisałam, ze podobają mi się piosenki zespołu Neo Retros i tu właśnie ta niespodzianka :) Oglądamy serial i słyszymy The High Rise In The Sunshine Bardzo mi się podoba ta piosenka :)


Teraz do wieczora będę ją sobie pewnie mruczeć :)

poniedziałek, 3 września 2012

niedziela, 2 września 2012

Książka, film, odwiedziny i wszystko co mi na myśl przyjdzie

Z góry uprzedzam, że będzie wielotematycznie. 

*
 
Po pierwsze: Mąż mi dziś śmieszny film odtworzył :) tematyka eee ... taka jak w tytule :)


http://www.we-dwoje.pl/histeria;romantyczna;historia;wibratora,1,foto,66140.html

Opowiadać nie będę :) z pewnością nie jedna osoba już o tym pisała, jak ktoś zainteresowany streszczeniem w internecie na pewno coś się znajdzie ;)

 *

Oczarowana książką "Oskar i Pani Róża" wyruszyłam do biblioteki zapolować na kolejną książkę Schmitta. Okazało się, że w chwili obecnej, w bibliotece są tylko trzy książki tego autora. Z niezadowoleniem stwierdziłam, że tematyka taka religijna ("Dziecko Noego", "Moje Ewangelie", "Pan Ibrahim i kwiaty Koranu") i prawie zrezygnowałam z wyboru którejkolwiek. Książeczki te są jednak bardzo cieniutkie więc ostatecznie wzięłam "Pan Ibrahim ..." :) i bardzo się z tego powodu cieszę :) 

http://mojerecenzjeksiazek.blogspot.com/2012/03/60-pan-ibrahim-i-kwiaty-koranu.html
Schmitt pisze świetnie :) krótko, śmiesznie i z przesłaniem :) Nie mogłam oprzeć się potrzebie dzielenia się przeczytanymi słowami :) co jakiś czas przesyłałam je do Męża :) Dwa krótkie, śmieszne cytaty umieszczę również i tutaj :)

"Wszystko, co ma narządy płciowe, w rejonie ulic Bleue, Papillon i Faubourg-Poissonniere, jest w stanie najwyższej gotowości. Kobiety chcą sprawdzić, czy rzeczywiście jest tak ładna, jak się mówi; mężczyźni przestają  myśleć, intelekt wkręcił im się w zamek rozporka. Brigitte Bardot tutaj! Prawdziwa Brigitte Bardot!"

"- Panie Ibrahimie! Niech pan sobie wyobrazi, że jest pan na statku z żoną i z Brigitte Bardot. Statek tonie. Co pan robi?
- Zakładam, że moja żona umie pływać."

Nie będzie to moje ostatnie spotkanie z twórczością Schmitta :) 


*

Wracając z urlopu wstąpili do nas w odwiedziny znajomi z Piaseczna :) miło było porozmawiać trochę "oko w oko", a nie przez komunikator. Jednak kontaktu fizycznego nie da się niczym zastąpić. Szkoda, że widzieliśmy się tylko przez kilka godzin, ale dobre i to.

*

Ehh zgubiliśmy kartę bankomatową! Szok! Jakby nie wyjście ze znajomymi pewnie szukać zaczęłabym za jakieś kilka dni i wtedy to już kompletnie nie miałabym pojęcia co mogło się z tą kartą stać. Choć w sumie nie wiem co mi po tej wiedzy ;) Cóż karta zablokowana. Jutro czeka nas wizyta w banku. W ten sposób czas spędzony również nie będzie stracony :)

*
Wiki wstaje sobie przy wszystkim przy czym się da. Nie ważne czy to łóżko, przesuwający się taboret, czy noga mamy/taty. Właściwie nogi są chyba najlepsze do przytrzymania się. Powoli zaczyna już stawiać pierwsze kroczki przy łóżku :) Wydaje mi się, że w swych poczynaniach jest wyjatkowo odważna, nieostrożna i niepodobna do mnie :)

W łóżeczku nasza Kruszynka nie ma żadnego problemu z przewracaniem się z pozycji "na plecach" na brzuszek, nawet przez sen. Jak nieszczęśliwie wyląduje na plecach przy okazji zabawy na dywanie nie zmieni sama pozycji :) woli płakać,  wyciągać rączki i czekać na ratunek. 

Chyba niedługo przywitamy czwarty ząbek :) 3 zęby, obecnie już dość sporych rozmiarów, świetnie radzą sobie z gryzieniem :) 

*

W związku z powrotem do pracy prawdopodonie rzadziej będę wpadać do Was i pewnie mniej szczegółowo czytać Wasze notki :( Z góry przepraszam. Oczywiście będę się starać bywać jak najczęściej, ale nie dam rady wszystkiego przeczytać i wszędzie zostawić kometnarz. 

Lubię pisać na blogu, lubię czytać Wasze blogi, ale przede wszystkim mam Męża i dziecko :) i obowiązki i jest jeszcze mnóstwo rzeczy, które lubię robić :) Blog nie jest na szczycie "piramidy ważności", a ja nie potrafię gospodarować czasem tak, żeby starczało mi go na wszystko więc musi być tak jak będzie.


sobota, 1 września 2012

Dalej na przód

Od poniedziałku wracam do pracy na cały etat. Od poniedziałku Wiki będzie spędzać w żłobku ponad 8 godzin. 

Przygotowałam się do powrotu. Ostatnio byłam po kilka godzin dziennie w pracy, zorganizowałam sobie stanowisko pracy. Przy okazji zrobiłyśmy z koleżanką przemeblowanie. Podoba mi się nowe ustawienie.
Jestem trochę podekscytowana.
Dziwnie będzie znowu na tyle godzin wychodzić do pracy. Odzwyczaiłam się. Zapomniałam już jak to jest, odbierać masę telefonów typu "chcemy sprzedać pani ...", zbywać niechcianych rozmówców, obsługiwać klientów. Trzeba będzie się na nowo zaklimatyzować. 

Wiki starałam się również przygotować do mojego powrotu do pracy. Ma za sobą 2 tygodnie przyzwyczajania się do żłobka. Efekt: rano jak tylko wchodzimy do żłobka, spogląda na Panią i w płacz. Jednak nie jest źle. Po moim wyjściu szybko się uspokaja. Ogólnie podobno jest dobrze - tak mówią panie, które się nią zajmują. 
Wczoraj jak po nią przyszłam to na mój widok nie zaczęła płakać i wyciągać rąk, tylko spokojnie poczekała na rękach u Pani, aż spakuję jej rzeczy. Już nie zerkała nerwowo na drzwi wyjściowe. Wydawała się zadowolona. (Tym razem płakała druga Wiktoria - myślała, że to po nią mama przyszła :( )
Ciekawe jak będzie w poniedziałek, po dwóch dniach przerwy?

Bez względu na to jak będzie już jest wszystko postanowione: od poniedziałku wracam do pracy i trzeba się do tej sytuacji przyzwyczaić. Trzeba zamknąć dotychczasowy etap i wkroczyć w kolejny.